Daj się pochwycić prawej ręce Boga

Ludzkie cierpienie a miłosierdzie Boga? Tym co pozwala na pogodzenie dwóch odmiennych stanów, ludzkiego cierpienia i miłosierdzia Boga, jest nasza wolność.

Na pewno niejednokrotnie spotkaliście się w życiu z trudnymi pytaniami ze strony ludzi, skąd na świecie tyle cierpienia? Dlaczego Pan Bóg dopuszcza do człowieka zło, skoro jest dobry i miłosierny. A może wam samym zdarzyło się buntować przeciw Bogu, kiedy spotkała was choroba bądź inne przykre doświadczenie, z którym nie potrafiliście się pogodzić. Sęk w tym, że to właśnie z powodu tej swojej ogromnej miłości Pan Bóg stawia nas czasem wobec jakiejś trudności, ale robi to tylko po to, aby nas do siebie przybliżyć, potrząsnąć nami. Czasami po prostu potrzeba nam przysłowiowego zimnego prysznica, abyśmy mogli przejrzeć na oczy. On pragnie pochwycić nas w swoje Boże ręce. Uczynić swoimi.

Jest w nas jednak jeden element, który Mu w tym czasami przeszkadza- to nasza wolność. A Bóg ją szanuje. Mógłby nami całkowicie zawładnąć, bo przecież jest wszechmogący i wszystko Mu podlega, lecz to Go nie interesuje. On pragnie naszej miłości. Aby nas więc zdobyć dysponuje dwoma rękami – lewą i prawą, które reprezentują dwie techniki i dwie taktyki przeciwstawne. Ręka „prawa” jest jasna, otwarta przeźroczysta, świetlana. Nie kryje swojej twarzy. Nie maskuje się. Działa za dnia w pełnym słońcu. Jest na wszystkie godziny. Ręka „lewa” szuka skrótów drogi, robi obejścia i sporządza kalkulację. Nie spieszy się. Decyduje się na rękawiczki i maskę, gdy to konieczne. Działa z oddali. Kryje się w cieniu lub oczekuje nocy. Przechodzi z krzykiem jak cyklon lub w ciszy jak sztylet. Lecz zarówno lewej ręki jak i prawej motorem działania jest miłość.

Dla każdego z nas Bóg posiada te dwie ręce, używa ich jednak na różne sposoby i dla każdego inaczej w poszczególnych przypadkach. Prowadzi z nami tak zwaną „Bożą grę”. Jedni pozwalają pochwycić się prawą ręką, którą są nasze sumienia w których głos Pana, nieustannie przemawia. Są nią też ludzie i wszelakie sytuacje, poprzez które Bóg do nas mówi. Jednak niektórzy uciekają przed tym głosem ignorując Go. Wolą układać życie pozbywając się z niego Boga i wtedy właśnie do akcji wchodzi ręka lewa. Wdziera się nagle, nieubłagana i nieoczekiwana. Może być nią np. ciężka choroba, strata pracy czy też nagły wypadek. Nasze życie zaczyna się komplikować. Zazwyczaj pierwszą naszą reakcją na tą Bożą rękę jest krzyk protestu, bunt, rozpacz. Domyślamy się wtedy, że to co nas dotyka jest tylko pośrednikiem innej przyczyny władczej, silnej i nieogarniętej. Kierujemy wtedy nasze zapłakane oczy w stronę Boga. Pierwszy raz od dłuższego czasu przypominamy sobie o jego obecności. Przychodzi wtedy pierwsza modlitwa, a po niej pierwsze ukojenie. Bo choć ręka lewa jest sroga i twarda to jest ona położona blisko serca. To właśnie doświadczając nas tymi ciężkimi sytuacjami Bóg czyni nas tak bardzo swoimi. Nie zostawia nas samymi. Daje nam siebie odczuć w wyjątkowy sposób. Do tego stopnia , że ludzie stają się nagle zdolni aby powiedzieć zdanie „ Mam dwadzieścia dwa lata i mam raka, nigdy nie byłam szczęśliwsza niż teraz .Błogosławiona ręka, która pozwoliła mi zbliżyć się do Boga, bez niej nie nauczyłabym się tylu rzeczy, o których istnieniu nie nawet nie wiedziałam”. Zdarza się niestety też tak, że człowiek do końca pozostaje zatwardziałym i odpycha obie ręce Boga. W takiej sytuacji odrzucony Bóg, chowa swoje obie ręce i oddala się. Jest to jednak moment najgorszy dla człowieka.

Zostaw odpowiedź