Homeopatia – voodoo w lecznictwie

Homeopatia

Ponoć w Polsce każdy jest lekarzem i sam najlepiej wie co mu dolega. Tak więc, któż nie zna tak popularnych „leków” homeopatycznych? Przeciętny człowiek słysząc tę nazwę, od razu kojarzy ją ze środkami, w których substancja czynna jest w bardzo małym stężeniu i dlatego nie dają one efektów ubocznych, co więcej są pochodzenia naturalnego. Można je kupić bez recepty nawet w zwykłej aptece. Są nawet „lekarze” homeopaci. Niestety mało kto wie dokładnie, w jaki sposób te preparaty działają.

Homeopatia – voodoo w lecznictwie teoria, praktyka i konsekwencje w spojrzeniu chrześcijańskim

Ponoć w Polsce każdy jest lekarzem i sam najlepiej wie co mu dolega. Tak więc, któż nie zna tak popularnych „leków” homeopatycznych? Przeciętny człowiek słysząc tę nazwę, od razu kojarzy ją ze środkami, w których substancja czynna jest w bardzo małym stężeniu i dlatego nie dają one efektów ubocznych, co więcej są pochodzenia naturalnego. Można je kupić bez recepty nawet w zwykłej aptece. Są nawet „lekarze” homeopaci. Niestety mało kto wie dokładnie, w jaki sposób te preparaty działają.

Wstęp do homeopatii

Zacznijmy od początku, czyli od „odkrywcy” homeopatii, Samuela Hahnemanna. Urodził się w 1752 roku w Miśni, jako syn malarza na porcelanie. Studiował medycynę w Lipsku, Wiedniu i Erlangen. Niestety nie odnosił sukcesów jako lekarz. Miał żonę i jedenaścioro dzieci, z których sześcioro zginęło w tragiczny sposób. Zostały zabite, umarły jako noworodki, zaginęły w wyniku choroby psychicznej lub z innych nieznanych powodów. Rodzina żyła w biedzie, więc można stwierdzić, że nasz bohater nie był szczęśliwym człowiekiem mimo, że (albo dlatego że) w 1777 roku, więc jako dwudziestopięciolatek, został inicjowany do loży masońskiej Hermannstadt w Transylwanii. Tam był bardzo zaangażowany w praktyki loży. Na jego poglądy między innymi miał wpływ A. Mesmer (twórca mesmeryzmu, prekursor hipnozy i bioenergoterapii), którego znał, a także teorie orientalne. Jego biografowie uważają, że był uznawany nawet za mistrza okultyzmu. Nadchodzi rok 1810, Hahnemann wydaje dzieło swojego życia, „Organon der rationallen Heilkunde” czyli „Wykładnia sztuki leczenia”, którym zerwał swoje więzy z medycyną klasyczną. W tym dziele opisał swoje teorie, na które wpadł w trakcie seansu spirytystycznego. To dzieło jest podstawowym podręcznikiem homeopatii klasycznej, wykładnią wszelkich zasad obowiązujących następców Hahnemanna. „Organon dla homeopaty jest tym, czym Biblia jest dla chrześcijanina. Homeopatia uznać musi Organon za fundament i podstawę swojej terapii ”(dr A. Pfister). „ Suche i teoretyczne studia historyczne zdają się na nic i waszym chorym nie przyniosą żadnej pomocy. Trzeba, byście przeniknęli ducha tej niezwykłej książki, byście rozmyślali i medytowali nad wszystkim, co zawiera. Im więcej będziecie ją studiować, tym większy będzie pożytek, który z niej wyciągnięcie”(Kunzli). Powyżej zacytowałem wypowiedzi homeopatów, które pozostawiam czytelnikowi bez komentarza.

Zasady homeopatii

W tym miejscu nasuwa się pytanie, co w takim razie zawiera ta książka?

Postaram się przedstawić teraz pierwszą z zasad homeopatii. „Similia similibus curantur” czyli podobne leczyć podobnym, zasada podobieństw (z greckiego homoios – podobny, pathos –choroba), bliska antycznej i magicznej simile. Medycyna akademicka uważa, że pacjentowi, który cierpi na np. biegunkę, należy dać lekarstwo, które normalnie powoduje zatwardzenie. Natomiast w homeopatii należy podać substancję, która właśnie powoduje biegunkę, tylko że po jej uprzednim rozcieńczeniu i zdynamizowaniu. Podobnie na wymioty daje się coś co powoduje wymioty, a na świerzba wskazany jest preparat przygotowany z nieleczonej skóry ze świerzbem (tzw. psorinum) (patrz nozody). W myśl tej zasady, należy mieć odpowiedni surowiec roślinny, mineralny lub zwierzęcy. Surowcami roślinnymi całe rośliny lub ich organy, świeże lub wysuszone kłącza, bulwy, korzenie, liście, kwiaty, owoce, kory a także grzyby np. muchomor czerwony i sromotnikowy. Surowcami zwierzęcymi są całe małe zwierzęta niższe (np. mrówki, pająki, pszczoły, muchy), wydzieliny (np. jady żmij, psie mleko, krew, limfa, mocz). Preparaty ze zdrowych tkanek to sarkody. Natomiast nozody to preparaty wytwarzane z patologicznie zmienionych tkanek, narządów, wydzielin ludzkich lub zwierzęcych, płynów ustrojowych (krew, limfa) zawierających czynnik chorobotwórczy. Surowce mineralne to na przykład: azotan srebra, złoto, siarczan sodu, węglan wapnia z muszli ostryg.

Następnie z surowca przygotowuje się pranalewkę czyli rodzaj ekstraktu. Z niej (lub jakiejś substancji wyjściowej) należy wziąć 1 kroplę lub 1 część i dodać do 9 kropli lub 9cz. (system dziesiętny oznaczany D) rozpuszczalnika (np. wody lub etanolu o odpowiednim stężeniu). Następnie powstałą mieszaninę należy zdynamizować (potencjonować) poprzez energiczne wstrząsanie pionowo w dół. Liczba potrząśnięć (10 dla D) jest ściśle określona i bardzo ważna, bo w tym momencie substancja chwyta energię i „uczy się” leczyć. Można również przygotować preparat przez łączenie 1 kropli pranalewki z 99 kroplami rozpuszczalnika i dynamizować przez potrząśnięcie 100 razy, wtedy mamy do czynienia z systemem setnym (C). Jest jeszcze skala pięćdziesięciotysięczna oznaczana Q albo LM. Następnie, aby otrzymać wyższe potencje, otrzymany w ten sposób roztwór rozcieńcza się dalej. Czyli bierze się 1 kroplę albo 1 lub 10 części wagowych (w zależności od skali C,D), dodaje 9 kropli albo 9 lub 90 części wagowych rozpuszczalnika i dynamizuje. Na przykład C3 = 1cz.C2 + 99cz. rozpuszczalnika, D10 = 1cz.D9 + 9cz.rozpuszczalnika. Tak powstają kolejne potencje preparatu płynnego. Cykl tych operacji, rozcieńczania i dynamizowania jest powtarzany wielokrotnie nawet setki razy, im preparat jest bardziej rozcieńczony tym silniejszy. Przykładowo preparaty słabsze np. o potencji C6 przyjmuje się 2-3 razy dziennie, C12 raz dziennie a C1000 wystarczy przyjmować raz w roku. W praktyce operację taką wykonuje się w jednej butelce (wg. Korsakoffa) lub używając kilku butelek, każda do jednej potencji (tradycyjna metoda) przez odlanie z niej 9 lub 99 części posiadanego roztworu o niższej potencji i do pozostałej ilości (1cz.) dolewa się rozpuszczalnika tak, aby proporcja była zachowana. Następnie wykonuje się akt dynamizacji przez potrząsanie i w ten sposób otrzymujemy wyższą potencję preparatu. Co ciekawe, przy przechodzeniu granicy 10 i 100 razy mniejszego rozcieńczenia (potencji) od wyjściowego, należy energicznie uderzyć butelką o sprężyste podłoże. W przypadku preparatów homeopatycznych o stałej konsystencji postępuje się zasadniczo podobnie tylko, że z pranalewki lub substancji wyjściowej przygotowuje się rozcierkę. Dynamizacja rozcierki odbywa się nie przez potrząsanie, ale ucieranie przez 1 godzinę z substancją obojętną np. laktozą, glukozą, sacharozą, wazeliną, dodaną oczywiście zgodnie z regułą. Z rozcierki przygotowywane są stałe postacie preparatu takie jak tabletki albo maści (np. maść o potencji C12 była 12 razy rozcieńczona w stosunku 1:100 i ucierana w sumie przez 12 godzin). Na przykład popularny środek na grypę, oscillococcinum C200 ma zawierać wyciąg z serca dzikiej kaczki, który został rozcieńczony i zdynamizowany, w podany wyżej sposób 200 razy. Co po dokonaniu obliczeń oznacza, że rozcieńczono ekstrakt wyjściowy w stosunku 1 do 10 do potęgi 400 cząstek rozpuszczalnika (to jest 1: 10000000000000000000 i jeszcze 380 zer). Warto nadmienić, że 1 mol to jest 6,02 x 10 do potęgi 23 molekuł a 1 mol wody waży około 18 gram . Więc w podanym przypadku na 1 cząsteczkę analitu przypada około 10 do potęgi 380 moli wody, w rzeczywistości taka ilość to więcej niż ocean. W ten oto sposób widzimy, że taki preparat jest tylko wodą, laktozą, krzemionką koloidalną, talkiem, wazeliną lub inną substancją obojętną, użytą do rozcieńczania, bowiem już po kilku takich cyklach, w otrzymanym roztworze nie ma ani jednej cząsteczki rzekomej substancji leczniczej. Co więcej, z naukowego punktu widzenia, nie można w kontrolowany sposób otrzymać rozcieńczenia 1 ng/dm3, czy też 1 ppt (parts per trilion to jest 10 do -10 %), ponieważ na takim etapie, sam rozpuszczalnik zawiera więcej zanieczyszczeń, niż może być w nim badanej substancji. Z resztą możliwości analityczne sięgają tylko do analizy pikośladów (stężenie 10 do potęgi -17 %). Teraz drogi czytelniku widzisz, że stosowane przez homeopatów rozcieńczenia są sprzeczne nie tylko z nauką, ale także ze zdrowym rozsądkiem. Tu nie mamy do czynienia z farmakologią. To jednak nic nie przeszkadza „lekarzom” homeopatom ponieważ, zdają sobie sprawę, że pacjent fizycznie otrzymuje nic niezawierającą wodę, alkohol, albo glukozę (często słono za to płacąc). Niejednokrotnie chory przyjmuje krople lub granulki nie zawierające jakiejkolwiek ilości, jakiejkolwiek substancji, mającej mieć działanie lecznicze. Zawierające natomiast tajemniczą energię. Czyli mamy glukozę albo wodę nasączoną energią. Monografie środków i surowców homeopatycznych, wraz ze wszelkimi zasadami ich przygotowywania oraz z zaleceniami Hahnemanna są umieszczone w Homöopatische Arzneibuch (HAB), czyli w Niemieckiej Farmakopei Homeopatycznej. Ta książka zawiera ponadto zasady sporządzania środków izopatycznych, spagirycznych oraz według antropozoficznej metody leczenia (Weleda).

Ta ostatnia jest metodą nieściśle homeopatyczną , opierającą się na światopoglądzie Rudolfa Steinera (1861-1925). Antropozofia jest doktryną ezoteryczną mającą na celu wprowadzenie ludzi w tajniki „obiektywnej wiedzy” w sferze duchowo-boskiej. Według niej na ziemskie życie wpływają gwiezdne energie i duchowe esencje. Mówi o metodach medytacyjnych i wtajemniczeniu ezoterycznym. Realizowana jest w różnych dziedzinach życia, za pomocą holistycznego programu budowy cywilizacji alternatywnej.

Drugą zasadą homeopatii jest zasada badania „leku” na zdrowym organizmie. Homeopatyczne badanie leku przeprowadza się na zdrowych ochotnikach, różnej płci i wieku, wykazującym różny stopień wrażliwości na podaną dynamizowaną substancję. W wyniku tego badania otrzymuje się obraz „leku” , na który składa się zbiór objawów obejmujących reakcje narządów oraz informacje z zakresu przeżyć i wrażeń badanego. Do tych danych dokłada się informacje z obserwacji ochotników i opracowuje się zbiory tzw. materia medica zawierające obrazy objawów poszczególnych „leków” homeopatycznych i repertoria przedstawiające objawy i przyporządkowane im „leki” . Takie informacje mają pomóc w doborze preparatu dla pacjenta. Niestety te badania są czysto subiektywne i nie mają nic wspólnego z medycyną akademicką. W przeciwieństwie do medycyny akademickiej, nie projektuje się, nie bada się, nie syntezuje się żadnych nowych substancji chemicznych. Nie wykonuje się naukowych badań farmakologicznych, farmakokinetycznych, toksykologicznych dla środków homeopatycznych, chociażby dlatego, że często nic nie zawierają lub zawierają nieoznaczalne technicznie ilości jakichś substancji z surowca homeopatycznego, który jest bardzo podejrzany, a przynajmniej dziwny. Nie prowadzi się badań na zwierzętach, ani wieloetapowych badaniach klinicznych. Preparaty homeopatyczne pojawiają się na rynku bardzo licznie,szybko i znikąd, jak grzyby po deszczu. W przeciwieństwie do tradycyjnej medycyny i farmacji, gdzie czasokres prac badawczo-rozwojowych nad innowacyjnym lekiem wynosi zazwyczaj około 10-12 lat, koszt tych prac przewyższa 1 mld USD, dlatego leki nowatorskie są wprowadzane tylko przez koncerny farmaceutyczne, które dysponują zapleczem aparaturowym i naukowym, niektóre z nich zatrudniają nawet  powyżej 10000 badaczy. Rocznie na świecie jest rejestrowanych tylko około 20-30 innowacyjnych leków, dopuszczonych do leczenia po spełnieniu wszystkich wymogów prawnych i naukowych.

Trzecią zasadą homeopatii jest zasada potencjonowania, którą częściowo omówiłem wyżej. Dodam jeszcze, że aby „lek” był skuteczny, musi być zastosowany w odpowiedniej potencji (stopień rozcieńczenia i dynamizacji). Te o wyższych potencjach są silniejsze, ale preparaty o niższych potencjach działają głównie w obrębie narządów, a te o wyższych (ponad 100), bardziej ogólnie, na psychikę i duszę. „Lek” niedynamizowany nie jest homeopatyczny z wyjątkiem pranalewki, oczywiście w każdym przypadku surowiec do preparatu musi być dobrany zgodnie z zasadami homeopatii. Dzięki temu homeopaci dochodzą do tego, że na przykład dynamizowane psie mleko jest świetnym środkiem na zaburzenia menstruacji, grypę, problemy z prostatą i ból gardła. Natomiast chlorek sodu (sól kuchenna, NaCl) w potencji D12 ma leczyć niedokrwistość(anemię) niedobarwliwą, która jak wiadomo jest efektem niedoboru żelaza, niezbędnego pierwiastka w cząsteczce hemoglobiny.

Czwartą zasadą jest zasada Unitas remedii czyli stosowania jednego „leku” dla jednego pacjenta. W danym czasie można stosować tylko jeden „lek” najbardziej podobny do obrazu chorego, chyba, że stosuje się kompleks złożony z kilku pojedynczych preparatów homeopatycznych. Środki homeopatyczne mają mieć zastosowanie tylko w schorzeniach, które mogą być odwracalne. Preparat homeopatyczny podany osobie w bardzo ciężkim stanie, może (jak twierdzą sami homeopaci) ją zabić! A więc podanie środka homeopatycznego osobie umierającej, może ją zabić, poza wyjątkiem specjalnego środka uspokajającego, mającego ułatwić spisanie testamentu. Warto tutaj zauważyć, że jak na placebo, te środki dają bardzo poważne efekty uboczne, co to za siła musi w nich działać!?(ja wolałbym nie mieć z czymś takim do czynienia) Hahnemann sklasyfikował również typy człowieka, pod względem temperamentu i budowy ciała. Na przykład typ siarka jest dynamiczny, bałaganiarz i mało choruje, a typ węglan wapnia jest krępy, wytrzymały, powolny, denerwuje się gdy jest popędzany, brakuje mu fantazji. Dla każdego typu są określone najlepsze preparaty, dlatego należy je dobierać zgodnie z zasadą. Z tego względu, posługujący się homeopatią stosują takie a nie inne metody diagnostyczne, o których mowa w dalszej części.

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że z przyjmowaniem tych środków wiąże się cały rytuał, związany z bardzo dokładnymi odstępami czasu między kolejnym podaniem, zakazem dotykania środka rękoma lub metalem, zakazem posiadania w ustach określonego smaku, zakazem używania pasty do zębów o smaku miętowym oraz bardzo specyficzną dietą, w dużym uproszczeniu: można pić tylko wodę, kakao, kwaśne mleko, z mięs można jeść tylko królika i jagnięcinę,  z warzyw dozwolone są ziemniaki i czerwona kapusta oraz niekwaśne owoce. Co ciekawe, homeopaci oferują swoje produkty także zwierzętom. I tak psom i koniom podaje się 2 krople środka do pyska, krowom i owcom po 3 krople, a świniom aż 4 krople!

 

Hipoteza energetyczna

Niestety nikt z poważnych naukowców nie odkrył nowego rodzaju energii, jakiegokolwiek pochodzenia, która mogłaby być zbadana metodami naukowymi, przyrządami bądź opisana matematycznie itd. Homeopaci jednak twierdzą, że istnieją fuzje z energiami, wokół pacjenta biorącego środek homeopatyczny jest kula energetyczna mogąca mieć średnicę nawet do 9 metrów, mogąca oddziaływać na otoczenie, jeśli to był silny preparat. Co więcej, sami homeopaci boją się przekraczać potencji C 1000000 (milion) bo wtedy, jak twierdzą, coś wchodzi w duszę i człowiek nigdy już nie będzie sobą. Bredzą dalej o świetle astralnym, energii kosmicznej, ujemnej próżni i pamięci wody.
Nie ma żadnego sensownego naukowego wyjaśnienia mechanizmu działania tych preparatów. Wszelkie badania kliniczne wykonane zgodnie z procedurą medyczną i na odpowiedniej populacji statystycznej, są negatywne. Te z nich, pozytywne, na które powołują się homeopaci są przeważnie sfałszowane i wykonane na grupce kilkunastu osób. Owszem, są przeprowadzane badania preparatów homeopatycznych na ludziach ale według zasad Hahnemanna (druga zasada), więc nie są to obiektywne normalne badania kliniczne, jakie przeprowadza się dla normalnych leków przed ich wprowadzeniem do produkcji i lecznictwa. Na nic zdały się wydane miliony franków przez francuskie laboratoria Boiron i Dolisos. Żaden niezależny naukowiec nie udowodnił prawdziwości, wydawanych przez te firmy, pseudonaukowych teorii. Najciekawsza z nich (kiedyś opublikowana w Nature, a potem uznana za oszustwo przez to szacowne czasopismo naukowe), autorstwa dr Jacques Benveniste (obecnie profesor, laureat humorystycznej nagrody Ig Noble – czyli antynobel) mówi, że skoro w wysokich rozcieńczeniach nie ma substancji czynnej, to znaczy, że woda zapamiętuje składnik, który zawierała. Tenże naukowiec opatentował również sposób zapisu pamięci wody na twardym dysku, a także doszedł do wniosku, że informację niesioną przez środek homeopatyczny można przekazywać przez telefon albo Internet. Niektórzy „naukowcy”, próbowali dowieść eksperymentalnie istnienia tajemniczych energii, o których wspominałem. Posługiwali się przy tym tzw. bioindykatorami, w tym przypadku byli to różdżkarze z wahadełkami lub inne osoby o właściwościach mediumicznych, spirytyści, astrolodzy. Nietrudno przypuszczać jakie odnieśli rezultaty. Podsumowując wyjaśnienia naukowe homeopatii, należy stwierdzić, że dowody przedstawione przez niektórych (sponsorowanych) badaczy są pseudonaukową fikcją. Przeprowadzone przez nich eksperymenty nie spełniają naukowych kryteriów obiektywności, weryfikowalności i powtarzalności, nie mówiąc już o odtwarzalności.

Istnieje brak przekonujących, wiarygodnych naukowych dowodów na wyjaśnienie mechanizmu działania środków homeopatycznych. Popularna jest również teoria działania homeopatii na zasadzie szczepionki. Jest ona również błędna ponieważ w przeciwieństwie do środków homeopatycznych, szczepionki podaje się przed chorobą, zawierają one dużą ilość substancji czynnej, a efekt jej podania czyli odpowiedź organizmu można zbadać np. poprzez pomiar stężenia we krwi przeciwciał na dany antygen (wcześniej podany). Podsumowując wyjaśnienia naukowe homeopatii, należy stwierdzić, że jest to metoda nieweryfikowalna naukowo, nie mająca nic wspólnego ze zdrową nauką opartą na faktach (evidence based medicine) i niezgodna z zasadami GCP (Good Clinical Practice), dobrej praktyki klinicznej. Poza psychologicznymi pomysłami na efekt placebo, nie ma przekonujących naukowych dowodów na wyjaśnienie mechanizmu działania środków homeopatycznych. Tym bardziej, że w przypadku efektu placebo rzadko występują jakiekolwiek efekty. Przecież placebo nie zawiera substancji leczniczej, tylko swoim wyglądem przypomina prawdziwy lek. Wiele renomowanych ośrodków naukowych na świecie, przeprowadzało profesjonalne badania kliniczne z użyciem homeopatii w różnych dziedzinach medycyny konwencjonalnej (np. ginekologia, pulmonologia, anestezjologia, neurologia itp.). Prestiżowe brytyjskie pismo medyczne The Lancet zebrało dotychczasowe dane z profesjonalnie przeprowadzonych badań klinicznych, w których porównywano skuteczność homeopatii wobec placebo oraz leków konwencjonalnych. Przeanalizowano 220 programów naukowych. Wyniki prac jednoznacznie stwierdziły, że w dotychczasowej literaturze medycznej jest brak jakichkolwiek dowodów, aby homeopatia przewyższała skutecznością placebo. Czyli, z naukowego punktu widzenia, homeopatia nie daje efektów terapeutycznych. Artykuł, o którym mowa ukazał się w numerze The Lancet 27 sierpnia 2005.

 

Hipoteza nieenergetyczna

Powróćmy jednak do „Organonu”. Hahneman, dla potwierdzenia swoich tez, przedstawił koncepcję człowieka, której analiza pozwoli nam zagłębić się w istotę naszego zagadnienia. Otóż człowiek ma składać się z ciała materialnego, człowieka wewnętrznego oraz ciała eterycznego u antropozofów, lub boga Prana w religii hinduistycznej, energii witalnej (vis vitalis), którą uważał za siłę leczącą. Ta energia ma krążyć w jakichś kanałach w człowieku.  Cytat za: La science et l’art de l’homéopathie, sir. 150; „W normalnym stanie zdrowia zdynamizowana, niematerialna energia witalna, ożywiając materialną część ciała ludzkiego, króluje niepodzielnie (Organon, § 9). Zachorowujemy wtedy, gdy chorobotwórczy czynnik przenika do organizmu i wprowadza zaburzenia w owej energii witalnej poprzez swe dynamiczne oddziaływanie (Organon, § 11). Dopiero gdy owa witalna zasada zaburzona zostaje za przyczyną pierwiastka chorobotwórczego (tzn. przez intymną naturę wirusa w postaci bezcielesnej materii), emituje ona reakcje i objawy chorobowe. Skutek oraz zasadę uleczenia tłumaczy Kent: Dynamiczna choroba o słabszej mocy poskromiona zostaje w sposób trwały przez silniejszą od siebie, jeśli są one podobne”.  Kolejny cytat: „Lekarz jest w stanie usunąć owe chorobowe zaburzenie jedynie poprzez oddziaływanie na ową niematerialną energię przy pomocy substancji obdarzonych mocami modyfikującymi, także niematerialnymi (dynamicznymi), a odbieranymi przez unerwioną wrażliwość obecną w organizmie. Tak oto dzięki ich dynamicznemu oddziaływaniu na energię witalną leki mogą przywrócić zdrowie, i rzeczywiście odnowić równowagę biologiczną chorego (Organon, §16)”.

W myśl przytoczonych cytatów, podanie zdynamizowanego (zawierającego energię) środka farmaceutycznego, przywraca równowagę vis vitalis i objawy choroby ustępują. Oczywiście, zgodnie z zasadą podobieństw, zastosowany preparat musi przypominać objawami tę chorobę. Na podobnej zasadzie ma funkcjonować bioenergoterapia, gdzie terapeuta za pomocą swojej energii przywraca pacjentowi równowagę, przez zlikwidowanie zawirowań-czakrów w jego polu energetycznym. Co więcej, magiczna pseudonauka homeopatyczna, nie interesuje się etiologią, patofizjologicznym pochodzeniem choroby pacjenta. Natomiast zaburzenia leczy objawowo, dostosowując lek do pacjenta.

 

Problem tkwi w tym, że nie wiemy do jakiego świata należy ta mistyczna energia witalna. Według klasycznego, filozoficznego modelu, człowiek funkcjonuje na trzech podstawowych poziomach czyli materialnym, psychicznym i duchowym. Rzeczywistość składa się ze świata zjawiskowego oraz duchowego, że swoją częścią stworzoną (duchową) i niestworzoną czyli Bożą. Dostępny dla badań naukowych jest poziom materialny i częściowo psychiczny. Te dwa poziomy składają się na świat zjawiskowy, przyczyny i skutku. Świat duchowy jest dla nas niedostępny do badań i kieruje się innymi zasadami. Homeopaci umiejscawiają ową energię witalną w świecie zjawiskowym. Niestety nie mamy dowodów, że tak jest, ale mamy powody sądzić, że tak nie jest. Nie mamy w tym przypadku do czynienia z prawem przyrody tylko ducha. Pora zatem wyjść z bezpiecznego pola medycyny akademickiej, a także pseudonaukowych fikcji tłumaczących zasady działania tych środków, i wejść w nową, tajemniczą, przestrzeń wiedzy tajemnej.

 

Praktyka

W tym celu najpierw przyjrzyjmy się lekarzom homeopatom. Oprócz przypadków, kiedy nasze leki, proponuje nieświadomy lekarz, w dobrej intencji, są jeszcze rzesze „lekarzy” homeopatów, bez najmniejszej wiedzy medycznej. Nic przeto dziwnego, przecież według nich choroba jest czymś niematerialnym, niesomatycznym. Jak sami piszą: „…tylko lekarstwo zna chorego. Zna go lepiej niż lekarz, lepiej niż sam pacjent zna siebie. Wie ono, gdzie znajduje się źródło zakłóconego porządku, zna sposób dotarcia do niego. Ani lekarz, ani chory nie posiadają takiej mądrości i wiedzy.” A to ciekawe, czyżby rzeczy miały mądrość, cechę osoby?

Homeopata, człowiek często nie będący zawodowym medykiem, potrafi spędzić godziny na rozmowie z pacjentem, wypytując się go o różne rzeczy, sprawy osobiste, intymne, duchowe. Badając chorego, stara się dostrzec poruszenia wyrażone objawami choroby, aby ustalić jej obraz osobniczy według klasyfikacji Hahnemanna. Bierze pod uwagę stan psychiczny, duchowy, emocjonalny, fizyczny i objawy kliniczne dolegliwości. Oceniając „napięcie siły żywotnej” opiera swoje rokowanie. Następnie na podstawie podobieństwa zespołu objawów, dobiera indywidualnie substancję kierując się jej obrazem toksykologicznym. Przy diagnozowaniu źródła choroby i ustalaniu „leku” często posługuje się wahadełkiem, ogląda dłonie, uszy, pyta się o sny, lęki albo medytuje używając technik mediumicznych. W ten sposób staje się jasne, że takie badanie, w pewnych miejscach jest czystym uprawianiem wróżbiarstwa.

Zajrzyjmy teraz do firm produkujących nasze preparaty. Według ich byłych pracowników, przy produkcji zatrudniane są tam osoby zajmujące się astrologią, różdżkarstwem, a także osoby mediumiczne o właściwościach okultystycznych, czyli potrafiące kontaktować się w sposób transowy ze złymi istotami duchowymi. Okazuje się, że standardem jest poszukiwanie nowych leków podczas urządzanych tam seansów spirytystycznych. Nic nie szkodzi, że czasem dynamizacja odbywa się w sposób mechaniczny. Znany homeopata, Angerer pisze: „W świętym akcie potencjalizacji moc uzdrowieńcza wyzwala się z więzów struktur ziemskich i przywraca w chorym organizmie harmonię”. To są słowa już nie naukowca ale wyznawcy. Trzeba być bardzo emocjonalnie związanym z tą sprawą, żeby ją praktykować mimo sprzeciwu ze strony logicznego umysłu. Przecież jasno widać, że diagnostyka homeopatyczna jest naukowo skrajnie prymitywna, teoretycznie zabawna a moralnie niebezpieczna ponieważ ludzie opierający się na niej, ingerują w zdrowie pacjentów. Mętna, subiektywna metodologia określania zastosowania środków prowadzi do absurdu. Święte potrząsanie, energia kosmiczna, światło astralne nadnaturalne siły vis vitalis o charakterze quasi-boskim to jest parareligia, a nie medycyna. Przecież mamy XXI wiek!

Homeopatia  posługuje się własnym kryptoreligijnym systemem definicji, założeń i zasad, a także koncepcji człowieka. Choć jest wiele szkół homeopatii różniących się interpretacją pism Hahnemanna, to dzięki zamknietemu w sobie parareligijnemu charakterowi systemu, w sumie można uznać go za sekciarski. Homeopatia, która nie kryje się ze swoim ingerowaniem w duszę człowieka, choć ją poważnie przedefiniowuje, przedstawia się jako całościowa naturalna terapia uzdrawiająca. Niestety homeopaci zamknięci w swoim świecie paradogmatów, twierdzą zgodnie z własnym mniemaniem i przyjętymi zasadami, że ich metoda jest zupełnie nieszkodliwa, naturalna i bezpieczna. Nie cierpią krytyki i badań ze strony konwencjonalnej nauki, ponieważ posiadają „własne” zrozumienie nauki. Zauważmy, że brak naukowego udowodnienia i uzasadnienia homeopatii, nie może przechodzić w zapewnienie o braku ukrytego złego wpływu, którym medycyna się nie zajmuje, ponieważ w przeciwieństwie do teologii i duchowości, inaczej definiuje niebezpieczeństwo i ryzyko. Homeopatia jest pseudonauką opartą o założenie filozoficzne – złożone, ale weryfikowalne intelektualnie, z którego wywodzi się parareligijny, światopoglądowy, kryptoinicjacyjny charakter systemu rzekomego uzdrawiania fizycznego ciała i duszy człowieka poprzez magiczny jak talizman lub fetysz lek. Stąd system ten jest szkodliwy, jest bowiem kultyczny, a przez to idolatryczny (bałwochwalczy), przesądny i zabobonny, niosący ze sobą konsekwencje duchowe, ponieważ jest związany z aktem wyboru zła, okultyzmu, obcego bóstwa, bożka, ducha niosącego ze sobą określone konsekwencje i cenę.

Konsekwencje

Duchowni są zdania, że przyjmując te środki, człowiek, nawet niewierzący, otwiera się na działanie sił duchowych. Znany specjalista w dziedzinie zagrożeń ojciec Joseph Verlinde stwierdza: „ Z mojej strony, jeśli miałbym pewność, że Hahnemann otrzymał te informacje za pośrednictwem duchów, ogłoszę homeopatię jako niezgodną z życiem chrześcijańskim, ponieważ /…../ informacje – prawdziwe – przekazane przez duchy miałyby wartość paktu. Ci, którzy używaliby takiej informacji, tym samym zaakceptowaliby działanie duchów, które ją przekazały.” Porównał ją do praktyk szamańskich i stwierdził, że osoby świadomie angażujące się w homeopatię, świadomie sprzymierzają się z duchami, które z resztą nie robią niczego za darmo.

Kierownicy duchowi, spowiednicy, egzorcyści, którzy w praktyce spotkali się z pacjentami leczonymi homeopatycznie, obserwują u nich charakterystyczne symptomy działania złych duchów: zaciemnienie władz umysłu, związanie woli, obniżenie nastroju, skłonność do depresji, brak radości i poczucia sensu życia, niepokój i oschłość duchowa, niechęć do modlitwy, spraw religijnych i do Boga. Jest wiele osób, które mogłyby złożyć świadectwo na ten temat. Negatywne działanie homeopatii nie ogranicza się do sfery duchowej, często przechodzi ono do somatycznej, psychicznej i są rozpoznawane także u niewierzących. A ponieważ, jak sami homeopaci twierdzą, te środki leczą także duszę, na podstawie przytoczonych faktów i wypowiedzi tychże, dochodzę do wniosku, że zasadę działania tych preparatów można wyjaśnić tylko na podstawie hipotezy duchowej. Oczywiste jest, że nie mamy do czynienia z działaniem Boga, ale szatana. Homeopatia jest ukrytą praktyką parareligijną opierającą się na okultyzmie czyli odwoływaniu się do interwencji złych duchów. Otrzymywany ubóstwiony środek leczniczy, dzięki „świętemu potrząsaniu”, które jest w rzeczywistości rytuałem magicznym, staje się talizmanem odsyłającym do wyższej siły duchowej. Taki preparat należy traktować jak każdy inny przedmiot, talizman, amulet, fetysz otrzymany od czarownika, satanisty bądź spirytysty. Tym bardziej, że niektórzy homeopaci twierdzą, że nie jest konieczne przyjmowanie tych środków, wystarczy je mieć przy sobie, aby oddziaływały na pacjenta.

Wchodząc w obszar tej dziedziny, wchodzimy w sprzeczny z szerokopojętym chrześcijaństwem, obszar światopoglądowo-kultyczny, który można by określić jako holizm. Ta koncepcja polega na tym, że ludzkość jest uważana za fragment wszechświata(natury, całości), wpasowany do niego jak do żywego organizmu, na zasadzie harmonicznej sieci dynamicznych związków. Dlatego musi poszukiwać harmonii z każdym elementem tego quasi-transcendentnego autorytetu, jakim ma być ten wszechświat, natura, kosmos, czyli to co jest uważane za „całość”, „doskonałość”. Pojęcie „całości” jest tutaj centralnym konceptem metodologicznym (dotyczącym metod badań naukowych i sposobów dociekania ich wartości poznawczej) oraz ontologicznym (dotyczącym badania charakteru i struktury rzeczywistości). Rozumując w ten sposób, dochodzimy do tego, że owa „całość” oraz „świętość” są tym samym a człowiek, aby ją osiągnąć, albo osiągnąć zdrowie, musi kontaktować się z energiami płynącymi z kosmosu, z quasi-autorytetu. Taka holistyczna koncepcja świata jest dla chrześcijan nie do zaakceptowania, w praktyce oznacza przyjęcie filozofii panteizmu, gnozy, ezoteryzmu i hinduizmu będącego obcą religią sprzeczną z chrześcijaństwem i grzech ubóstwiania tego co nie jest Bogiem prawdziwym. W rzeczywistości, otwierając się na omawiane energie, świadomie bądź nieświadomie, otwieramy wrota swojej duszy na istoty duchowe, a ściślej poddajemy się wpływowi złego ducha. Stąd pojawiają się negatywne konsekwencje w życiu religijnym, kryzys psychiczny, a często inne problemy zdrowotne po zakamuflowaniu objawów pierwszej choroby. W tym miejscu polecam Katechizm Kościoła Katolickiego 2116 i 2117, który wyraźnie przestrzega przed niebezpieczeństwami, o których była mowa powyżej.

Czy homeopatia pomaga?

Jednak wiele osób twierdzi, że homeopatia im pomaga. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze dlatego, że mamy do czynienia z niezidentyfikowaną siłą duchową, która wykazuje jakieś niby pozytywne działanie, jednak nie robi tego bezinteresownie (szkody duchowe). Po drugie, wyleczenie mogło nastąpić samoistnie dzięki układowi odpornościowemu organizmu (lekkie choroby, grypa itd.), wszak efekt terapeutyczny placebo, w pewnych przypadkach, może sięgać nawet do 30 %.

Są na rynku firmy homeopatyczne, które wręcz reklamują się tym, że produkują swoje preparaty ręcznie, zgodnie ze wszystkimi tradycyjnymi zasadami Hahnemanna. Z pewnością nie wszyscy producenci odwołują się do wspomnianych praktyk. Jest część, która produkuje środki, w których można określić ilościowo i jakościowo substancję, lub produkują środki zawierające nic, przy czym odcinają się od Hahnemannowskich zasad homeopatii. Takie i inne praktyki, umożliwia polskie „Prawo farmaceutyczne” z 6 września 2001 z późniejszymi zmianami, Dz.U. Nr 126, 113, 141 poz. 1381, 984, 1181 lub tekst jednolity z 2004 (Dz.U. Nr 53 poz. 533) artykuł 21 czytamy między innymi: „leki nie posiadające dowodów skuteczności terapeutycznej należy wprowadzać do obrotu (…) w sposób uproszczony” (z pominięciem procedur kontrolnych) ; „Produkty homeopatyczne, określone w ust. 1 i 4, nie wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej”. Natychmiast nasuwa się pytanie, dlaczego tak absurdalne zapisy znajdują się w prawie, może to lobbing? Okazuje się, że bardzo podobny zapis jest w prawie unijnym i z pewnością stamtąd przeniósł się do Polski, w ramach dostosowywania prawa do wymogów. Zacytuję tylko niektóre z absurdów, które można tam przeczytać. Dyrektywa 2001/83/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu dotyczącego produktów leczniczych przeznaczonych dla ludzi, zawiera takie sformułowania: „ 21) Uwzględniając takie specyficzne właściwości tych homeopatycznych produktów leczniczych, jak np. bardzo niski poziom zawartych w nich czynników aktywnych i trudności zastosowania do nich tradycyjnych metod statystycznych dotyczących badań klinicznych, należy zapewnić specjalną, uproszczoną procedurę rejestracji dla takich homeopatycznych produktów leczniczych, które są wprowadzane na rynek bez wskazań terapeutycznych w takiej postaci farmaceutycznej i dawkach, które nie stanowią ryzyka dla pacjenta. 22) Antropozoficzne lecznicze środki homeopatyczne przedstawione w oficjalnej farmakopei i przygotowane metodą homeopatyczną, należy traktować jeśli chodzi o ich rejestrację i pozwolenie na wprowadzenie do obrotu w ten sam sposób jak homeopatyczne produkty lecznicze.” Natomiast w rozdziale 2, art.14 ust.3 powyższego dokumentu czytamy: „Nie wymaga się dowodu skuteczności terapeutycznej dla homeopatycznych produktów leczniczych zarejestrowanych zgodnie z ust.1 niniejszego artykułu lub w razie potrzeby dopuszczonych do obrotu zgodnie z art.13 ust.2” . Pragnę jednak zauważyć, że obecne tam takie i inne sformułowania umożliwiają legalnie wprowadzać na rynek także zafałszowane preparaty niewiadomego pochodzenia oraz wiele innych, może szkodliwych rzeczy, na które zostanie nabrany biedny pacjent. Urzędnicy tłumaczą, że wielu pacjentów jest w pewnym sensie hipochondrykami, którym w rzeczywistości nic nie dolega (co częściowo jest prawdą). Z tego względu, pozwala się, aby brali oni coś, co teoretycznie nie może im zaszkodzić. Czy jednak cel uświęca środki? Dzięki takiej sytuacji przemysł homeopatyczny produkuje całą gamę środków takich jak tabletki, ziarenka, maści, czopki, krople do oczu, najróżniejsze kosmetyki a nawet płyny do wstrzykiwań. Dzięki usankcjonowaniu tego typu działalności, wiemy przynajmniej, że produkty są wykonane zgodnie np. sanitarnymi wymogami produkcji leków.

Reasumując, produkty homeopatyczne są naukowo oszustwem i dodatkowo nie są neutralne światopoglądowo. Z tych właśnie powodów oraz ze względu na ich uwikłanie demoniczne, a także świadectwa pacjentów o negatywnych skutkach duchowych, nie można ich propagować z czystym sumieniem. Powierzchowne potraktowanie problemu, zanegowanie ukrytego złego wpływu, a nawet dobra intencja lekarza pierwszego kontaktu, który w nieświadomości zalecał te środki, nie sprawia, że negatywne konsekwencje ich przyjmowania zostaną zneutralizowane, ponieważ cały czas jest wpływ okultyzmu, ukrytego ze swej natury, tutaj w magicznym preparacie.

Co należy zrobić, gdy już przyjmowaliśmy te środki? Osoby praktykujące homeopatię z akceptacją ich ezoterycznych mechanizmów, a także pacjenci, którzy korzystali z usług homeopatów używających wahadełek, różdżek, medytujących oraz którzy przyjmowali ich wskazania, preparaty, bądź inne przedmioty nasączone energią, szczególnie jeśli odczuwają objawy duchowe opisane wcześniej, powinni przed Bogiem wykazać skruchę, odciąć się od wpływów i wyrzec się tych spraw. Następnie konieczna jest spowiedź i modlitwa o uwolnienie połączona z odnowieniem przyrzeczeń Chrztu Świętego, odprawiona przez kapłana. Natomiast osoby, które przyjmowały te środki, nabyte w aptece bez recepty, lub zalecone przez zwykłego lekarza, szczególnie jeśli cierpią na konsekwencje duchowe, powinny wyrzec się tych spraw, przystąpić do Sakramentu pokuty i pojednania (spowiedzi) wyznając ten grzech, modlić się o uwolnienie od złych wpływów oraz prowadzić głębsze życie duchowe i sakramentalne. Oczywiście należy pozbyć się z domu wszystkich środków homeopatycznych.

Na koniec

Niestety obserwujemy w dzisiejszych czasach zadziwiający wzrost popularności niekonwencjonalnych metod leczenia, który jest spowodowany brakiem zaufania do medycyny akademickiej, chęcią powrotu do natury, a także dzięki fascynacji energiami mistycznymi propagowanymi przez świat w destrukcyjnym duchu New Age.

Praktyki psychotroniczne, parapsychologiczne, reiki, kanałowanie, biofeedback, rebirthing, akupunktura, akupresura, irydologia, radiestezja, odpromienniki, bioenergoterapia, uzdrowiciele z Filipin, zioła energetyzowane, medycyna chińska, jasnowidztwo, wróżbiarstwo, chiropraktyka, ajurweda, masaż Shiatsu i tybetański, medycyna tybetańska, kinezjologia, orgonomia, Feldenkrais, Rolfing, masaż polaryzacyjny, dotyk terapeutyczny, refleksologia, refleksoterapia, zonoterapia, leczenie kryształami, metalami, muzyką, kolorami, kamieniami – litoterapia, klawiterapia, aromatoterapia, izopatia, spagiryka, antropozoficzna metoda leczenia, homotoksykologia Reckwega, metoda leczenia wg Schusstera (zasada biochemiczna Schusstera), mesmeryzm, leczenie meridianowe, inne praktyki paramedyczne w których ma działać jakaś tajemnicza energia, terapie reinkarnacyjne, Feng-shui, medytacje i wizualizacje, Soulwork, hellerwork, pewne terapie odżywianiem, uzdrowienie psychiki, senase biotroniczne (podpadają pod spirytyzm), podejrzane seanse i treningi psychoterapeutyczne, terapie Hellingera, programy dwunastu kroków i grupy samopomocy, hipnoza (może mieć podłoże spirytystyczne) itd. stoją w poważnej sprzeczności z chrześcijańską pobożnością, są grzechem przeciwko I przykazaniu i niosą ze sobą poważne zagrożenia duchowe. Kościół ostrzega przed tymi zagrożeniami wynikającymi ze stosowania tego rodzaju niebezpiecznych metod, między innymi w dokumencie „Jezus Chrystus dawcą wody żywej. Chrześcijańska refleksja na temat New Age”, wydanym przez Papieską Radę Kultury i Papieską Radę Do Spraw Dialogu Międzyreligijnego. Mimo, iż wszystkie szpitale homeopatyczne upadły w latach pięćdziesiątych w USA, obecnie znowu pojawiają się pomysły ich tworzenia w Europie. Zainteresowanie homeopatią wśród lekarzy i pacjentów nie słabnie. Mamy do czynienia ze swoistym odrodzeniem tych praktyk we współczesnym świecie.

Każdy chrześcijanin powinien wiedzieć, że to Jezus Chrystus, Bóg jest dawcą wody żywej i tylko on ma moc człowieka uzdrowić i wyzwolić, jeśli tylko ma on taką wiarę. Dlatego w trudnych sytuacjach życia, należy przyjąć krzyż i u Boga szukać wsparcia, zamiast bałwochwalczo przywiązywać się do swoich problemów zdrowotnych i za cenę życia wiecznego szukać pomocy u wrogów Chrystusa. Można żyć szczęśliwie, w zdrowiu i trafić do piekła. Można również umrzeć z rakiem i jeśli się zasłużyło, to dostąpić Nieba. Zdrowie fizyczne nie jest najważniejsze, choć nie należy go lekceważyć. W Polsce każdego roku umiera prawdopodobnie kilka tysięcy osób, które nie otrzymały właściwej pomocy medycznej lub zgłosiło się do lekarza zbyt późno, ponieważ szukali pomocy u podejrzanych uzdrowicieli, szarlatanów lub bezwzględnych oszustów.

Wszystkie poruszone w tym artykule kwestie polecam czytelnikowi do głębokiego zastanowienia i wyciągnięcia odpowiednich wniosków na przyszłość. Jako farmaceuta, ani razu w tym artykule, nie ośmieliłem się określić homeopatii mianem medycyny a jej produktów nazwać lekami.

Dodatek – z Katechizmu Kościoła Katolickiego i Pisma Świętego

2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.

2117 Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.
„Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Ty całkowicie pozostaniesz przy Panu, Bogu swoim. Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.” (Pwt 18,9-14)

 

Autor jest farmaceutą i księdzem katolickim

 

12 thoughts on “Homeopatia – voodoo w lecznictwie

  1. Bardzo pouczajacy tekst,tyle sie slyszy o lekach homeopatycznych a tak naprawde,nie mialem pojecia o ich genezie,dobrze ze to trafilo do szerszego grona ludzi,nie zawsze internet musi sluzyc zlu….

  2. Bardzo proszę o kolejny artykuł, który wyjaśniłby mi problem, dlaczego kiedyś ok. 30 lat temu człowiek o nazwisku Harris uzdrawiał w kościołach. Pamiętam te czasy, ogłoszenia o dostępnych numerkach do Harrisa. Ja sama 32 lata temu uczestniczyłam w seansie uzdrawiającym na terenie placu kościelnego w jednej z parafii w Lublinie. Uzdrawiał pan Nardelli. Wszyscy ludzie złapali się za ręce a on przekazywał energię. Dzisiaj jest to niedopuszczalne, a kiedyś było na porządku dziennym. Bardzo proszę o rozwinięcie tematu.

    • Temat ważny. Tylko czy w czasopiśmie? Mogę polecić program „Jarmark Cudów” (odcinki dostępne w dużej mierze na youtube), gdzie ten temat był mocno rozpracowywany.

  3. Proszę podać bibliografię do tego artykułu. Wiele „prawd” zawartych w artykule nie ma powiązania z rzeczywistością. Siostry zakonne i księża także są homeopatami i kościół, a tym bardziej Papież ich nie wyklął. Skąd ta rozbieżność w jednym Kościele?

    • Szczęść Boże. Myślę, że to niedobre postawienie sprawy. Autor artykułu jest dyplomowanym farmaceutą i księdzem katolickim, podpisanym imieniem i nazwiskiem. Jeśli są sprawy wątpliwe, jestem przekonany, że je doprecyzuje. Jednocześnie stwierdzenie, ze „siostry i księża są homeopatami” wymaga dopowiedzenia: które konkretnie siostry, księża, jaka jest ich wiedza w temacie, czy mają wiedzę akademicką? Jakie mają konkretnie argumenty za homeopatią? – Bo z pewnością Kościół nie będzie tu zajmował jakiegoś specjalnego stanowiska, ani papież wyklinał. To temat naukowy choć z podtekstem duchowym, trzeba to rozważyć bez niepotrzebnych emocji, w drodze dialogu i prawdy.

  4. Maria. Tak, obszerny ten artykuł o homeopatii.Jest to zło które nas zalewa. Nie tylko homeopatia ale wiele, wiele innych zagrożeń .Bardzo polecam posłuchać i poczytać publikacje Ks.Włodzimierza CYRANA z Częstochowy .Wspaniałe prelekcje ,kazania można posłuchać na Youtube.

  5. Tekst fajny, nawet się z nim zgadzam, ale… Mając poważne kłopoty ze zdowiem udałem się do pewnego znanego księdza – uzdrowiciela. Obejrzał mnie, zbadał, wypytał, nastawił kręgosłup, powiedział, że mam problem, ale z wątrobą ( późniejsze usg to potwierdziło) i na opisywane przeze mnie dolegliwości przepisał leki homeopatyczne, z dokładną instrukcją ich brania. Oczywiście nie pomogły. Ale jak to się ma do tekstu powyżej, sygnowanego przez księdza?

  6. Witami pozdrawiam! Księża też błądzą.Nie wnikaj czy to powiedział ci ksiądz,czy osoba świecka .Fakt jest faktem że homeopata jest złem ,poczytaj sobie świadectwa ludzi którzy przez to wszystko przeszli,i wiedzą że nie ma przypadków .Bóg nad wszystkim czuwa.

  7. To prawda,ze leki homeopatyczne maja powazne konsekwencje. Ja potrzebowalam po wizytach u Homeopaty (i przyjmowaniu tych ,,lekow”) potem wizyt u ksiedza egzorcysty i modlitw o uzdrowienie. Goraco przestrzegam. Asia

Zostaw odpowiedź