Rozważania różańcowe Bartola Longa – Tajemnice radosne

Autorem powyższych rozważań jest bł. Baroto Longo – bartolo-longo.pl.  Stanowią one jedynie fragmenty dłuższych rozważań z książki „Nabożeństwo dwudziestu sobót” Wydawnictwa Rosemaria, które jest właścicielem praw autorskich.

I. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie – Łk 1, 26-38

W końcu otworzyło się niebo i zszedł na świat Ten, który przez proroków jest nazywany Sprawiedliwym: pragnienie patriarchów, oczekiwany przez ludzkość, wysłany przez Pana. Wypełniły się dni Daniela, proroctwa Jakuba, następnie berło Judy przeszło w ręce Heroda, obcego króla. Wtedy młoda dziewczyna, pozostając dziewicą, porodziła Człowieka, który jest Synem Najwyższego.

O duszo, czy rozumiesz, co to znaczy, że Słowo stanie się ciałem? O dobroć i miłosierdzie nieskończone Pana! Tak bardzo zostałeś ukochany przez Boga, że zechciał, aby jego jedyny Syn ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi. Uczynił to, aby cierpieć i umrzeć na krzyżu, by wykupić cię z bram piekielnych i otworzyć ci drzwi raju!

Uczynił to, aby każdego dnia stawać się ofiarą na ołtarzach i zawsze żyć z tobą, dając ci siebie jako pożywienie podczas Eucharystii.

Najświętsza Trójco, uwielbiam Cię pokornie i dziękuję za Twoją wielką miłość. Ojciec dał ludziom Syna, Słowo stało się człowiekiem, a Duch Święty ofiarował się, by działać w tej wielkiej tajemnicy.

Jaka jest moja odpowiedź na tak wielkie miłosierdzie? Rozważ, duszo moja, z jednej strony, wielką godność i zasługi Matki Bożej, z drugiej, jej wielką pokorę. To Bóg stworzył Niepokalaną, która miała zostać Matką. Od momentu jej poczęcia rosła w niej świętość ponad wszelkie szczyty. Oto słowa Pana w „Pieśni nad Pieśniami”: „Sześćdziesiąt jest królowych i nałożnic osiemdziesiąt, a dziewcząt bez liczby, [lecz] jedyna jest moja gołąbka, moja nieskalana, jedyna swej matki, wybrana swej rodzicielki” Pnp 6, 8-9. Jest to Matka Boga, wybrana przez wzgląd na pokorę, która w niej jaśnieje.

O Królowo najpokorniejsza, przez Ciebie i od Ciebie Bóg rozpoczął dzieło naszego zbawienia. Uczyń mnie częścią Twojej pokory i podaruj mi swoją miłość nieskalaną i Twojego Syna.

II. Nawiedzenie św. Elżbiety – Łk 1, 39-56:

Łaska Ducha Świętego nie dopuszcza spóźnień, chce od wiernego odpowiedzi i wymaga szybkiego działania. Maryja, łaskawa na działania Ducha Świętego, niezwłocznie odpowiada Bogu.

Gdy tylko poczęła w swoim łonie Zbawiciela świata, jest gotowa sprostać oczekiwaniom, pomóc ludzkości i zniszczyć grzech.

Bóg chciał uświęcić prekursora Jezusa, Jana Chrzciciela, uciśnionego przez grzech pierworodny, okazując chwałę i potęgę swojego Syna od samego początku jego ziemskiego wcielenia. Pragnął także wypełnić dwie zatroskane matki nową radością i nowymi łaskami.

Maryja, pełna miłości Bożej i miłosierdzia względem bliźniego, mimo szczególnego stanu jako Matki Syna Bożego, pospiesznie opuszcza swoje domostwo w Nazarecie w Galilei i podejmuje się długiej, męczącej wędrówki górskimi ścieżkami aż w góry Judei.

Ile pięknych inspiracji zdusiłaś w sobie, o duszo moja, które może były związane z zamierzeniami Boga dla jego chwały, dla zbawienia i pomocy bliźniemu!

Spójrz. Elżbieta, już posunięta w latach, oczekuje dziecka. Ma potrzebę pomocy i pocieszenia od kogoś bliskiego i zaufanego. Kochająca Dziewica, która przewyższa w miłości i pięknie serafinów, nie zwleka z odpowiedzią. Nie podąża powoli w podróży, lecz idzie z pośpiechem. Miłość Boża nigdy nie jest opieszała, gdy króluje w naszym sercu. Ona stanowi silny bodziec do pomocy bliźniemu.

Miłość Boża, jeżeli króluje w sercu, nie jest nigdy leniwa, zawsze jest wrażliwa na dobro bliźniego, ponieważ miłość Boga i miłość bliźniego jest tą samą miłością, która czasami zwraca się ku przyczynie, czasami ku skutkom, czasami ku Stwórcy lub innym istotom.

Tak więc to cnota prowadzi Maryję, a nie zamiłowanie do przyjemności, ani chęć spotkania się i bycia widzianą, ani ostentacyjna ciekawość, które są, by nie mówić więcej, częstymi powodami składania wizyt. Duszo moja, naśladuj prawdziwą, żarliwą miłość Maryi. Bądź pokorna i przyznaj, że nie umiesz okazać prawdziwej miłości Bożej. O Matko moja, Boża Matko miłości, okaż także i mi wielkie miłosierdzie. Miej litość nade mną, nieszczęsnym stworzeniem, które tyle razy zgrzeszyło przeciw Bogu. Zapal we mnie swoją świętą miłość, umocnij mnie swoim świętym łańcuchem, abym kochał Boga ponad wszystkie rzeczy, a bliźniego, jak siebie samego.

III. Narodziny Jezusa w Betlejem i pokłon pasterzy – Łk 2, 1-14

Nadeszła godzina, w której Słowo Wcielone miało się narodzić z Maryi Panny i przyjść na świat. Jej radość była tak wielka, że Pismo Święte porównuje ją do pierwszego wysiłku, który czyni olbrzym w jakieś wielkiej sprawie: „On rozprzestrzenił chwałę swego ludu. Przywdział bowiem na siebie pancerz jak olbrzym, przepasał się wojennym orężem i rozpoczął wojnę, ochraniając wojsko swym mieczem” 1 Mch 3, 3. Maryja i Józef są także posłuszni władzom ziemskim. Droga była długa i przemierzali ją zimą. Zmęczeni, Maryja i jej Małżonek, przybywają do Betlejem. Jak wielka była ich cierpliwość, jak idealne było przyjęcie przez nich wszystkich odmów, jakie spotkały ich w mieście Dawidowym. Ani jeden dom, ani jedna gospoda, gdzie mogliby znaleźć schronienie na kilka dni.

Wędrują po mieście, mijają osady, wszystko jest zajęte przez cudzoziemców. Cofają się, proszą, nalegają: wszystko na nic. Wszyscy pozostają głusi na ich wołanie. Spotykają się tylko z odmowami.

O święte ubóstwo! Tułało się tak, nie znajdując nikogo, kto przyjąłby je na tym mizernym świecie. Aż do odrzucenia samej Matki Bożej, w której się znajdowało. Bieda jest odpychająca i niegodziwa w oczach ludzkich, ale jest droga oczom Boga.

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” Łk 2, 6. Maryja zorientowała się, że poród jest bliski ze względu na rosnącą w niej miłość oraz pragnienie obejrzenia cudu swoimi oczami oraz ściskania w ramionach jedynego Syna Bożego.

W jakim stanie się znajduje! Jakie zmartwienia przeżywa Józef! Chłód, noc, ciemność, tłum obcych ludzi, zgiełk, rośnie ich zawstydzenie i zmęczenie. Ale nie skarżą się ani jednym słowem. Będąc zaznajomieni z tajemnicami Boga bardziej od innych ludzi, dobrze wiedzą, że są wybrani do wielkich rzeczy i muszą być gotowi na najtrudniejsze próby.

IV. Ofiarowanie Jezusa w świątyni – Łk 2, 21-38

Miłość pełna poświęceń naznacza pierwszy etap życia Zbawiciela i jego Matki. Minęło czterdzieści dni od narodzenia w Betlejem. Syn z Matką dokonali dwóch wielkich poświęceń. Jezus osiem dni później ofiarował swojemu Ojcu pierwszą krew w dniu obrzezania, a Maryja po czterdziestu dniach, jak chciało prawo, ofiarowała Bogu swojego pierworodnego. W dzień obrzezania dziecku nadano imię Jezus, które oznacza Bóg jest zbawieniem. Wielkie imię ogłoszone przez archanioła Gabriela zanim jeszcze Słowo zeszło na ziemię, by stać się Synem Maryi. Obrzezanie było bolesną ceremonią. Jezus, ten najświętszy ze świętych, żył pomiędzy grzesznikami i otrzymał znak wiary Abrahama. Manifestuje w ten sposób swoją prawdziwą ludzką naturę oraz posłuszeństwo. Ten przykład pokory jest przeciwieństwem naszej dumy.

Duszo moja, Pan w ten sposób zobligował cię do umartwienia duchowego, czyli do pozbawienia wszystkich negatywnych myśli, wszystkich złych uczuć i chęci całego serca do mówienia ciągle o sobie samym i krytykowania bliźniego. O Jezu, Ty przelewasz swoją krew, by mnie zbawi, a ja dla mojego zbawienia nie chcę w ogóle cierpie. Ty masz jeszcze wzgląd, by to uczyni, ale ja muszę dać jeszcze moje serce.

O Józefie, o Maryjo, wy tylko na tym świecie znacie cenę najdroższej krwi. Co musiały czuć wasze serca, gdy widzieliście te wydarzenia. O Jezu, imię silne i wszechmocne, przez które ludzie mogą być zbawieni, którego wzywanie zapewnia każdą łaskę i które otworzyło niebo, zamknęło piekło, pokonało demona, zakończyło bałwochwalstwo. Twoje czyste i święte imię, które przyniósł anioł z nieba, zostało Ci nadane przez Maryję i Józefa, najczystszych małżonków. O najsłodsze imię, osłodź moje troski, umocnij mnie, by nie dosięgnęła mnie niełaska i pociesz mnie w godzinę mojej śmierci z nadzieją osiągnięcia raju. Bądź zawsze w moim sercu i na moich ustach, o najsłodsze imię Jezus.

V. Jezus naucza w świątyni – Łk 2, 41-50

Jezus ma tylko dwanaście lat, ale ile cierpień doznał do tego czasu… Gdy tylko zakończyło się oczyszczenie, anioł nakazał Józefowi, aby udali się do Egiptu, aby uratować Dziecię i Matkę z rąk Heroda. Była to kolejna próba posłuszeństwa. Nocą ucieka najświętsza, najbardziej posłuszna, najbiedniejsza i najbardziej pokorna rodzina na świecie. Żyje ubogo i niezauważona w Egipcie, w kraju pełnym przesądów, bałwochwalstwa i grzechu. Niewiniątka zostały zamordowane przez Heroda, który według legendy skazał na śmierć nawet swojego synka, a potem umiera toczony przez robactwo, otoczony zapachem zgnilizny.

Przepowiednie o narodzinach Mesjasza spełniły się, a wygnanie dobiegło końca i Józef dostaje nakaz od anioła, aby powrócić do Izraela. Przywódcą jest zawsze Józef. Jezus i Maryja milczą i pozwalają się prowadzi, przestrzegając prawa w największym posłuszeństwie. Ile kolejnych wyrzeczeń w tej podróży! Ile cierpień! O święty patriarcho Józefie, prawdziwy wzorze dla ziemskich dusz, spraw, by twoje wewnętrzne wyciszenie wraz z czystością serca i umysłu było udziałem mojej duszy wraz z doskonałym posłuszeństwem wobec rozkazów Boga, by móc podążać za jego wolą i głosem, które często słyszę poprzez przełożonych i obowiązki wobec ojczyzny.


Nabożeństwo 20 sobótAutorem powyższych rozważań jest bł. Baroto Longo – bartolo-longo.pl. Stanowią one część książki „Nabożeństwo dwudziestu sobót” . Wydawnictwo Rosemaria udostępniło powyższe treści wyłącznie na potrzeby strony rozaniec.info Otrzymując je na e-maila nie możemy ich rozpowszechniać dalej (na blogach, grupach, stronach społecznościowych itd.), ponieważ treści te są obwarowane prawem autorskim. Prosimy o uszanowanie tej zasady.

Przeczytaj ten artykuł w Królowej Różańca!

Kliknij na obrazek i obejrzyj strona po stronie!

Zostaw odpowiedź