Świadectwa skuteczności nowenny pompejańskiej

CHORWACJA

Składam świadectwo o tym, jak Matka Boża z Pompejów uratowała moja koleżankę z pracy przed życiową ruiną, jaką jest utrata pracy. Moja koleżanka pochodzi z Chorwacji i jest osobą bardzo wierzącą. Jak większość z nas, też wyjechała w poszukiwaniu pracy na Zachód. Pracuje już bardzo długo jako pielęgniarka w szpitalu, w którym zaraziła się trudną do wyleczenia bakterią. Groziło jej to zwolnieniem z pracy, gdyż przełożeni nie chcieli brać żadnej odpowiedzialności za to, bo – jak to zwykle bywa – wiąże się to zwykle z dużymi kosztami. Zebrała się komisja i miała zdecydować o jej życiu. Tak całkiem lekko i bezboleśnie powiedziano jej, że jak chce, to może przecież pracować jako sprzedawca albo cos innego. Niko­go to nie obchodziło i nikt się jej lo­sem tak bardzo nie przejął, mimo że ma rodzinę i musi ją utrzymać.

Sprawa była już na „ostrzu noża”. Było bardzo źle do tej chwili, aż do dzieła wkroczyła Matka Boża z Pompejów. Opowiedziałam mojej koleżance o nowennie pompejańskiej, której nie znała. Nie wiedziała nawet, jak wygląda obraz Matki Bożej Pompejańskiej, więc zaczęłyśmy szukać na chorwackich stronach tej nowenny, ale nie mogłyśmy znaleźć. Aż nagle ukazał się nam obraz Matki Bożej Pompejańskiej, który znajduje się w kościele parafialnym w rodzinnej wsi mojej koleżanki. W tej wsi, z której musiała emigrować, żeby znaleźć pracę.

W tej chwili krzyknęła ze zdumienia i mówi: „To jest w naszym kościele! Przecież znam ten obraz od dawna! To jest u mnie, w naszej wsi i nawet mój brat pomagał przy odnawianiu tego reliefu!”.

Ten kościółek nosi nazwę kraljice svete krunice czyli „Królowej Rożańca Świętego” i największe święto obchodzone w tej parafii przypada na 7 paździenika, czyli święto Królowej Rożanca Świętego.

Niestety nowenny po chorwacku nie mogłyśmy znaleźć, ale znalazłyśmy po niemiecku i jeszcze przed tym, zanim zaczęła nowennę, komisja ustaliła, że może nadal wykonywać swój zawód. Nie została zwolniona z pracy!

Matka Boża wie, że wykonuje ona ten zawód naprawdę z sercem i po tylu latach w tak ciężkiej pracy nie wpadła w rutynę. Jest takim wspaniałym, dobrym człowiekiem, że w naszych czasach trudno o takich ludzi. Dlatego bardzo, bardzo chciałam podziękować naszej Mamie z nieba za ten ratunek, bo w czasach takiego bezrobocia, jakie dziś panuje, to jest wielkie szczęście mieć pracę, a poza tym jak można zrezygnować z pracy, którą się po prostu kocha, ma się już wieloletnie doświadczenie, co jest w tym zawodzie tak bardzo ważne?

Dziękuję jeszcze raz, także w imieniu mojej koleżanki.           Dorota

POPRAWA ZDROWIA

Mam 31 lat. Od października 2011 r. choruję na raka. Od listopada odmawiam nowennę pompejańską, obecnie już czwarty raz, dołączyłam tajemnicę światła. Czasem jest ciężko, ale staram się bardzo i jakoś mi wychodzi. Od grudnia biorę chemię. Pierwsze badanie tomografem w lutym wyszło fatalnie, nastąpiło pogorszenie, guzy urosły. Nie poddałam się i modliłam się jeszcze mocniej, jak już pisałam dodatkowo zaczęłam odmawiać tajemnicę światła. Matka Boża nie zawsze od razu pomaga, trzeba być wytrwałym. Porażki też dają siłę, to wielka próba dla nas. W kwietniu miałam drugą tomografię. Tym razem badanie wykazało dużą poprawę, guzy się zmniejszyły. Radość jest ogromna. Jeszcze gorliwiej się modlę i dziękuję Matce Bożej Pompejańskiej za łaskę. Dała mi dużo nowej siły do walki. Wiem, że warto Jej powierzyć całego siebie i zaufać. Wiem, że z Matką Bożą dam radę i wygram z chorobą.           Dorota

POPRAWA ZDROWIA

Odmawiałam nowennę pompejańską w intencji mego syna Piotra, który ukończył studia dzienne o profilu historia i WOS. Syn nie mógł się przemóc do poszukiwania pracy, ponieważ do dziecka choruje na zaćmę lewego oka, co go bardzo ogranicza w wykonywaniu pracy.

Modlitwę odmawiałam od 1 lutego do 26 marca 2012 r., zawierzając, iż syn się przełamie. Modlitwa została wysłuchana, syn został przyjęty na staż i chętnie chodzi do pracy. Chwała Tobie Panie.           Elżbieta

DZIAŁA W 100%

Nowennę odmawiałem, kiedy żona była w ciąży (zacząłem jakoś od 6. czy 7. tygodnia). Prosiłem o zdrowe dziecko i bezproblemowy przebieg ciąży. Tak też było. Synek urodził się zdrowy, żona ciążę miała wymarzoną. Rodziła w sierpniu i bała się upałów, a tak się złożyło, że było to najzimniejsze lato od wielu lat. W tygodniu podczas USG lekarz powiedział, że odkleja się kosmówka, co oznacza duże prawdopodobieństwo poronienia. Modliłem się dalej. W 12.–13. tygodniu podczas USG lekarz stwierdził, że wszystko jest OK i że to niemożliwe, żeby się odklejała kosmówka, powiedział także, że poprzedni lekarz musiał się mylić, stwierdzając jakąkolwiek nieprawidłowość. Ja w owym czasie zmieniłem pracę, zarabiam dwa razy więcej, jestem zawodowo spełniony. To chyba dodatkowo dostałem od Matki. Synek rozwija się wspaniale. Świadczę, nowenna działa w 100%. Najważniejsze, moim zdaniem, to wierzyć, że się spełni to, o co prosimy. Bez tego się nie uda.           Wojtek

SUKCES ZAWODOWY

ŚwiadectwoModliłem się w okresie kwietnia- -czerwca w intencji pomyślnego rozwoju mojej pracy magisterskiej (o dobre pomysły itd.), od jakości której sporo zależało. Moja modlitwa została wysłuchana na tyle łaskawie i szybko, że promotorom nie tylko bardzo spodobała się moja praca, lecz także zaproponowali mi kontynuowanie kariery naukowej we współpracy z nimi. Obecnie odmawiam kolejną nowennę w intencji znalezienia pracy przez ważną dla mnie osobę i staram się do niej zachęcić innych. Jak widać, nawet w tak „przyziemnych” celach warto modlić się do Matki Bożej.           Krzysztof

DAR MACIERZYŃSTWA

Chciałabym podzielić się świadectwem cudu jaki otrzymaliśmy z mężem w czasie odmawiania nowenny pompejańskiej. Od czterech lat staraliśmy się bezskutecznie o dziecko, w tym cza­sie odwiedziliśmy trzech specjalistów i żaden z nich nie dał nam nawet cienia nadziei na naturalne poczęcie. W kwietniu tego roku zostaliśmy skierowani do kliniki leczenia niepłodności ze wskazaniem na przeprowadzenie zabiegu in vitro, ponieważ, jak określali lekarze, była to jedyna szansa na to byśmy mogli stać się rodzicami. Jako osoby wierzące nie dopuszczaliśmy w ogóle takiej możliwości i tym sposobem zawierzając całkowicie Maryi zaczęliśmy oboje modlić się w intencji po ludzku niemożliwej do spełnienia, czyli poczęcia naszego dziecka. Pisząc to świadectwo jestem w czwartym miesiącu ciąży… zupełnie naturalnej. Już w części dziękczynnej nowenny, czyli miesiąc po tym jak lekarze nam powiedzieli, że nie będziemy mieli dziecka, na teście pojawiły się dwie upragnione kreski. Myślę, że moim obowiązkiem jest napisać do tych wszystkich, którzy przeżywają jakiekolwiek wątpliwości i tracą nadzieję. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, On naprawdę wysłuchuje nasze prośby a szczególnie kiedy mamy tak wspaniałą Orędowniczkę i Matkę, jaką jest Maryja.

Mottem, które prowadziło nas przez całą nowennę, były słowa: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18, 19-20)”. Są to dla nas bardzo ważne słowa, ponieważ po ich przeczytaniu mój mąż zdecydował się odmawiać ze mną nowennę mówiąc, że skoro sam Bóg obiecuje, to na pewno nas wysłucha. Zaufaliśmy im całkowicie i na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać.            Monika

POWRÓT MĘŻA

Wczoraj skończyłam odmawiać nowennę pompejańską. Gdy ją zaczynałam, to miałam świadomość, że nic mi nie pomaga. Chwyciłam się nowenny. Odmawiałam ją o powrót męża do domu.

Od 2 lat nie mieszkaliśmy razem. Co się okazało, już w maju mąż zaczął częściej do mnie dzwonić. Wcześniej raz na miesiąc bardziej do dzieci niż do mnie. Gdy zaczynałam odmawiać część dziękczynną, zastanawiałam się jak ja mam dziękować skoro nic się nie wydarzyło. Ale trwałam na modlitwie zgodnie z wytycznymi. Najchętniej odmawiałabym cały czas część błagalną. Długo nie musiałam czekać. W czerwcu mąż zaczął częściej przyjeżdżać i zostawać na noc. Relacja się poprawiła.

Zaczęłam drugą nowennę o pogodzenie się. Po prostu czuję jej moc i nawet dzieci to dostrzegły.           Małgosia

Opt In Image
Szybkie powiadomienia o nowych wydaniach!

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych numerach "Królowej Różańca Świętego", wystarczy, ze podasz swój adres e-mail.

Kiedy ukaże się kolejne wydanie, otrzymasz wiadomość ze spisem treści.

19 thoughts on “Świadectwa skuteczności nowenny pompejańskiej

  1. Ja również pragnę podzielić się moim cudem jaki otrzymałam od Królowej z Pompejów. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko z mężem i tak się stało. Bylam w ciąży i od samego początku była to ciąża zagrożona – cały czas krwawilam i niestety poroniłam. Bardzo to przeżyliśmy oboje i powiem szczerze bałam się ze jeśli znajdę w ciążę to znowu będzie rąk samo.okolo pół roku potem zobaczyłam dwie kreski ba teście. Ucieszyłam się strasznie i mój mąż również i dwa dni po tym powiedziałam sobie z przez cały okres ciąży będę odmawiać nowenne jedną po drugiej prosząc o zdrowe dziecko i bezproblemową juz ciążę. Synek ma obecnie ponad 4 miesiące jest duży i zdrowy.przez całą ciążę nic się nie działo złego. I Wam wszystkim wierzącym i może nie wierzącym mówie -jeśli coś Wam się nie układa czegoś bardzo pragniecie tak jak np.ja czyli zdrowego dziecka – odmawiajcie ta nowenne do tego czasu aż otrzymacie o to o co prosicie i zobaczycie że Matka pomoże Wam i da wiele łask. Tylko próbujcie usilnie próbujcie i trwajcie

  2. Ja również odmawiam Nowenne Pompejanska jestem w trakcie 9 i mogę potwierdzić o skuteczności Nowenny. Niektóre intencje już zostały wysłuchane a inne w swoim czasie i zgodnie z wolą Bożą też zostaną wysłuchane bo nasza Matka troszczy się o swoje dzieci i cały czas za nami się wstawia u swego syna Jezusa. Dziękuje za wszystkie łaski które otrzymałam dzięki wstawiennictwu Matki Najświętszej. Kocham Cię Matko Najświętsza. Nigdy nie przestanę odmawiać Nowenny bo dzięki niej jestem innym człowiekiem, nawracajacym się człowiekiem.

  3. Szczęść Boże wszystkim wierzącym jak i nie wierzącym, pragnę podzielić się z wami moją przygodą z Nowenną Pompejańską .O Nowennie dowiedziałam się z internetu , zastanawiałam się 2 dni czy podołam odmawiać 54 dni ale postanowiłam zacząć i mocno wierzyłam w to że Matka Boża mi pomoże. Bardzo gorąco prosiłam Maryję o największy cud świata dziecko.Bardzo długo nie mogłam zajść w ciążę,trwało to ponad 10 lat,przeszłam 2 zabiegi usunięcia torbieli z jajników i usłyszałam że muszę szybko zajść w ciążę bo im póżniej tym będzie gorzej….i tak mijały lata….Straciłam wiarę w lekarzy,że się uda wręcz przestałam chodzić, myślałam że nie mogę mieć już dzieci,ale co to za życie bez nich….zaczęłam pić codziennie aż w końcu siedząc zrobiłam rachunek sumienia i tak bardzo zapragnęłam zmiany mojego życia,od tego dnia zaczęłam przygodę z NP prosiłam o dzidziusia. Wierzyłam i modliłam się choć ogarniało mnie czasem zwątpienie lub po prostu lenistwo,ale trwałam w modlitwie powiedziałam sobie że muszę dotrwać do końca.Modlitwę zaczęłam w styczniu tego roku ,a w lutym zaczął mi się spóżniać okres, ale pomyślałam że tak jak zwykle pewno torbiel ewentualnie zaburzenia hormonalne.Szłam do lekarza z duszą na ramieniu, i obawą co mi dolega,nie przypuszczałam że mi powie że jestem w ciąży, nie mogłam w to uwierzyć pytalam po kilka razy,rozpłakałam się jak bóbr , spotkało mnie największe szczęście pod słońcem,dzięki Matce Przenajświętszej. Obiecałam Matce Bożej że po porodzie opiszę jaki cud mnie spotkał dzięki modlitwie.Dotychczas odmówiłam 3 Nowenny ostatnią kończyłam już w szpitalu po porodzie.Urodziłam najsłodszego chłopczyka,moje serduszko najukochańsze.Dziękuję każdego dnia Matce Bożej za wszystkie łaski,za to wymodlone dzieciątko które jest Błogosławieństwem.Wiara czyni cuda,więc warto wierzyć i modlić się.

  4. Ja również chciałam się podzielić swoim świadectwem. Dotychczas odmówiłam kilka Nowenn Pompejańskich. Intencją jednej z nich była prośba o wsparcie mojego młodszego brata w nauce. Brat miał problemy z ukończeniem 2. klasy liceum, powtarzał rok. Nie chciał się uczyć, wolał spędzać całe dnie na komputerze. Cała rodzina, a zwłaszcza mama rwała sobie włosy z głowy, nie pomagały prośby, groźby, awantury, ani wykładanie pieniędzy na dodatkowe korepetycje. Sprawa wydawała się beznadziejna, rodzice przestali wierzyć, że bratu uda się zostać chociażby dopuszczonym do matury, a co dopiero ukończyć szkołę.
    Jednak dzięki wsparciu Matki Przenajświętszej stał się nasz mały rodzinny cud. Brat podjął kolejne korepetycje, ukończył klasę maturalną, zdał maturę z całkiem niezłymi wynikami i w tym roku rozpoczął studia.
    Chcę gorąco wszystkich zachęcić do gorliwej modlitwy w intencjach nawet najbardziej beznadziejnych, które ciągną się miesiącami, latami. Dla Naszej Matki nie ma rzeczy niemożliwych.
    Bądźcie silni w swej wierze i nie pozwólcie by zwątpienie odwodziło Was od walki o Waszych najbliższych.

  5. Nowennę Pompejańską zaczełam odmawiać w marcu 2015r. gdy byliśmy ponad rok po ślubie i pragneliśmy dziecka ale rezultatów nie było. W sierpniu 2015r. dowiedzieliśmy się,że mąż ma żylaki powrózka nasiennego i musi przejść zabieg ale nie dawało to gwarancji na zostanie rodzicami szanasa była 50 na 50. Odmawiałam każdą nowenne przez cały czas w tej intencji o bycie rodzicem oraz w innych intencjach (miałam tak 1-6 intencji w jednej nowennie).Chociaż nie zaszłam jeszcze w ciąże ale zawsze w każdej nowennie Matka Boska mnie wysłuchiwała. A najbardziej gdy odmawiałam nowenne to miałam nieczyste myśli z którymi nie mogłam sobie dać rade ale Matka Boska mi pomaga wytrwać w tym wszystkim.Teraz odmawiam 12 nowenne i nie wyobrażam sobie życia bez różańca i wierzę że nas wysłucha.Staram się chodzić raz w miesiącu na nabożeństwa do ŚW. RITY i raz w miesiącu na msze o uzdrowienie i uwolnienie oraz często przystępuje do Komunie Św. bo to naprawde umacnia. Teraz jest 1,5 mieciąca po zabiegu i mam nadzieje, żę Matka Pompejańska nas wysłycha.Odmawiamy dodatkowo nowenne 9-dniową do Św. Rity i O. Papczyńskiego mając nadzieje. Pomimo tego byliśmy na pielgrzymce we Włoszech, gdzie dowiedzieliśmy się , że jest jeden dzień w roku gdzie modlisz się na otwartym niebie nad ranem po północy i wszytkie prośby traiają do Matki Boskiej gdzie wysłuchuje wszelkie prośby, ta pielgrzymka mi pogłebiła wiarę w Pana Boga.

  6. Jestem w trakcie swojej pierwszej i mam nadzieje nie ostatniej nowenny pompejańskiej. Dowiedziałam się o niej na jednym z internetowych portali katolickich. Pierwsza nowennę postanowiłam odmówić w intencji moich zmarłych rodziców. Oboje odeszli w tym roku po ponad 50 latach wspólnego życia. Proszę o miłosierdzie dla nich i zbawienie wieczne. Mam wiele intencji do wyproszenia jeszcze, ale zaczęłam od tej najważniejszej bo przecież zbawienie jest celem naszego życia. Nie przedstawię świadectwa że intencja została wysłuchana, ale bardzo mocno wierzę że tak. Wierze że Matka Miłosierdzia wyjedna zbawienie moim rodzicom.

  7. Swoja pierwsza nowenne pompejanska zaczelam odmawiac 17 pazdziernika skonczylam 9 grudnia.Prosilam Matke Boza o powrot meza do domu.Niestety nie wrocil natomiast dowiedzialam się,ze ma kochanke ukrainke z pracy i sprawa jest powazna na tyle,ze chce rozwodu po 12 latach malzenstwa a po 8 latach doczekalismy sie upragnionej coreczki.W zyciu po nim bym się tego nie spodziewala byl takim spokojnym cichym mezem domatorem ,dostalam rane gleboko w serce bo dalej go kocham.Ufam,ze to nie moze dla nas tak się skonczyc jestesmy rodzina.Podjelam druga nowenne juz w intencji ratowania malzenstwa nie poddaje się choc sa chwile zwatpienia ,zlosci,bezsilnosci 100 pytan, dlaczego I co zle zrobilam.Proszę o modlitwe.Powierzam Matce cale zycie I rodzine.

  8. Chciałbym się podzielić moim świadectwem. Od kilku lat nie mogłem się uwolnić od masturbacji i pornografii, kiedy traciłem już nadzieję, dowiedziałem się o nowennie. Oczywiście na początku myślałem, że nie dam rady, nie widziałem, też żadnej poprawy, a wręcz przeciwnie było ze mną co raz gorzej. Jednak w pewnym momencie kiedy czułem, że znów przegram z pokusą zacząłem się modlić albo zawierzać się w tym momencie Matce Bożej. Wszystko zaczęło się zmieniać, działy się cuda, kiedy trzeba było komputer się zawieszał, ktoś zaczynał do mnie dzwonić z dobrym słowem, zacząłem panować nad sobą. Ta modlitwa ma ogromną moc, nie ważne, że masz myśli, że to bezsens, że nie działa, że nie ma efektów. Trzeba cały czas trwać w tej modlitwie i nie zniechęcać się tym, że nie dzieję się tak jak sobie to wyobrażaliśmy. Należy pamiętać, że modlimy się w danej intencji i liczymy na końcowy efekt, a droga do tego może być zupełnie inna niż sobie wyobrażamy 😉 Nie poddawajcie się i walczcie!

  9. Nowennę Pompejańską pierwszy raz odmówiłam w intencji znalezienia dobrej pracy- dobrej, czyli takiej, w której, jako lekarz, nie byłabym narażona na podejmowanie decyzji i działań niezgodnych z moim sumieniem. Niestety, znam siebie, wiem, ze jestem tchórzem i bałam się, że „ złamię się” w obawie przed konsekwencjami prawnymi itp. I taką pracę rzeczywiście udało mi się znaleźć. Co ciekawe, było to skutkiem kilku różnych zbiegów okoliczności: pierwotnie myślałam o innej specjalizacji, było też zamieszanie z wyborem szpitala. Słyszałam kiedyś powiedzenie, że „przypadek to drugie imię Pana Boga” i myślę, ze w moim wypadku rzeczywiście tak było. Poza tym Bóg dał mi więcej niż prosiłam: myślałam sobie że zniosę nawet złe warunki, byle mieć w pracy spokojne sumienie, ale na szczęście znosić ich nie muszę- specjalizacja, którą koniec końców) wybrałam podoba mi się, mam miłych kolegów, fajnego szefa, uczę się – ogólnie jest w porządku. A tak się bałam. Nowenna nauczyła mnie ufać Panu Bogu, a nie jest to proste, zwłaszcza dla mnie, która zawsze uważała, że sama jest za wszystko odpowiedzialna, sama musi wszystko robić i ze wszystkim sobie radzić. Prawda jest jednak taka, że nie na wszystko mamy w życiu wpływ i z tym trudno się pogodzić. Ale Ktoś się nami opiekuje. Poza tym Różaniec to naprawdę piękna modlitwa. Często mówi się o „klepaniu Zdrowasiek”. Nic bardziej mylnego. Różaniec to rozważanie życia Chrystusa i Maryi, to okazja to wielu refleksji na temat naszego życia, do nauki. To niesamowicie poszerza wiarę. To też szkoła pracy nad sobą i systematyczności. Na początku trudno było odmawiać 3 części dziennie, ale z czasem stało się to łatwiejsze. Miałam też wątpliwości, czy odmawiam ją właściwie, tzn., czy jestem odpowiednio skupiona, czy myśli za często mi nie uciekają. Widocznie jednak moja modlitwa taka jaka była, wystarczyła Matce Boskiej.

  10. Hej. Chciałbym poprosić was żebyście pomodlili się za mnie ponieważ nie jestem tak za bardzo akceptowana w klasie ale też przez to mi klasa nie.odpowia a chciałbym żeby ktoś mnie polubił za kolegował tyle by wystarczyło była bym bardzo wdzięczna.

  11. Skończyłam odmawiać Nowennę na początku tego roku. Moja intencja składała się z dwóch części-pierwsza z nich spełniła się tuż po zakończeniu części dziękczynnej, dokładnie tak jak prosiłam. Zachęcam wszystkich do powierzania swoich problemów Maryi z Pompejów.

  12. Nowennę pompejańską odmawialam w intencji mojej córki , aby Matka Boża pomogla jej w znalezieniu dobrego chłopaka, gdyż nie ma takiego szczęścia aby poznać kogoś odpowiedniego. Co prawda jak na razie nie spełniła się moja prośba, ale w czasie odmawiania nowenny zdarzyły się inne pozytywne rzeczy. Choć nie odmawiam już nowenny , ale cały czas modlę się na różańcu i mam nadzieję,że Matka Boża spełni moją prośbę.

  13. Chciałbym przedstawić moje świadectwo związane z nowenną pompejańską. Jest dość długie ale czy tak skróciłem je kilkukrotnie żeby nie zniechęcać do przeczytania. 😉 Maryja uratowała moją rodzinę od rozpadu a stało się to na kilka dni przed zakończeniem części dziękczynnej pierwszej Nowenny w życiu którą odmawiałem. Moja chorująca na bulimię żona wdała się w romans z samotnym kolegą z pracy. Był to dla mnie szok ponieważ do momenty wykrycia jej zdrady wiedziałem że jest osobą bardzo zamkniętą w sobie i miała problemy z nawiązywaniem znajomości. Dodatkowo wydawało się że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Naprawdę mieliśmy wszystko. Poza rzeczami materialnym (dobra praca, mieszkanie bez kredytu, zdrowe dzieci) byłem dla niej wszystkim a ona prawie na każdym kroku powtarzała mi jak jest szczęśliwa że mnie ma i że dzięki mnie otworzyła się na ludzi. Zdrada i romans były czymś tak niepojętym że trudnym do uwierzenia. Wiem że prawie każdy zdradzony myśli podobnie ale ja naprawdę byłem w 100% pewny że u nas nic takiego nigdy się nie może wydarzyć. Gdy wykryłem zdradę byłe zrozpaczony i zdezorientowany ale wiedziałem że jej wybaczę bo ją bardzo kochałem i dodatkowo tłumaczyłem jej postępowanie chorobą o której wspomniałem na początku (bulimia). O chorobie dowiedziałem się prawie równocześnie z wykryciem zdrady. Wcześniej żona zapewniała mnie tylko że miała taki cięższy epizod w wieku nastoletnim związany z wymiotowaniem ale że to już przeszłość. Podjęliśmy próbę odbudowywania związku która trwała prawie rok (leczenie bulimii, terapia, codzienne rozmowy). Wydawało się że wszystko jest na dobrej drodze jednak po kilku miesiącach wykryłem że jej romans nadal trwa co spowodowało u mnie jeszcze większy szok. Wiedziałem że w tym momencie moja żona jest w stanie wieczorem rozmawiać ze mną o naszych relacjach i związku, okazywać mi uczucia i dawać do zrozumienia że romans jest już odległą historią a jednocześnie spotykać się z kimś innym następnego dnia w pracy i po pracy, smsować z tą osobą przez cały czas i pogłębiać tamten relację. To było tak „chore” że ponownie zacząłem to tłumaczyć jej stanem zdrowia ale jednocześnie nie mogłem tolerować takiego zachowania. Chciałem dać sobie trochę czasu na przemyślenia jednak żona przestała ukrywać się z romansem. Stwierdziła że jak już wiem to nie ma sensu ukrywać. Dosłownie z dnia na dzień zaczęła prowadzić drugie życie. Prawie codziennie spotykała się ze swoim kochankiem niczego nie ukrywając. Przesiadywała całymi popołudniami z telefonem i smsowała bez przerwy lub dzwoniła (pisała po 300smsów dziennie). Potrafiła wysyłać smsa co 3min i tak non stop. Nie mogłem uwierzyć w to co się działo na oczach moich i w obecności naszych małych dzieci w wieku przedszkolnym. Zachowywała się jak opętana. Potrafiła po pracy zostawiać dzieci i wychodzić na spotkania mówiąc po prostu że wychodzi i zostawiając je na mojej głowie. Wracała około północy nie wiadomo skąd. Po 2 tygodniach nie wytrzymałem i powiedziałem że jak tak to ma wyglądać to musi się wyprowadzić bo już tego nie wytrzymam (mieszkanie było na nią). Ku mojemu zdziwieniu było jej to na rękę i przeżyłem jeszcze większy szok. Wynajęła mieszkanie w okolicy, podpisaliśmy umowę w sprawie rozdzielności majątkowej ogólnie wszystko zmierzało do rozwodu a ja czułem się z tym coraz gorzej i coraz bardziej nie mogłem uwierzyć w to co spotkało naszą rodzinę i co tak dotknie nasze dzieci. Czułem że rozwód będzie czymś strasznym dla naszych dzieci. Jednocześnie miałem przekonanie że nowy związek żony czy tak szybko się rozpadnie bo jej problemy emocjonalne były na tyle poważne że jak tylko tamta osoba zorientowałaby się z czym ma do czynienia to szybo by uciekła. Tak przy okazji powiem że żona powiedziała mi że jestem tak dobry człowiekiem i ojcem że nie miałaby sumienia zabierać mi dzieci więc po rozwodzie mogą zostać ze mną. Dla osób które wiedziały że takie ma podejście to była kolejna szokująca decyzja.
    Ogólnie byłem zrozpaczony i zacząłem szukać pomocy u Boga bo nic innego nie dawało mi nadziei. Na pierwszej spowiedzi od ponad roku (po dość grzesznym okresie i z perspektywy czasu powolnym odchodzeniu od Boga i wiary) odczułem ogromną ulgę. Było to tak odczuwalne że po 2 tygodniach zdecydowałem się na spowiedź generalną która dała mi zupełny spokój wewnętrzny w tej całej sytuacji. Zacząłem myśleć racjonalnie. Dodatkowo obok mnie pojawiła się osoba która zaczęła mnie odwodzić od myśli o rozwodzie i powiedziała że mam twardo stać przy swoim że na żaden rozwód się nie godzić itd.Taką też przyjąłem postawę. Zacząłem chodzić codziennie do kościoła i przyjmować Najświętszy Sakrament. Dość szybko zorientowałem się że zostałem w tym okresie uzdrowiony ze swoich nałogów (codzienne spożywanie piwa w nadmiernej ilości) i odciąłem się od grzechów z którymi byłem tak związany że przez kilkanaście lat życia nie mogłem się ich wyzbyć. Z reguły po spowiedzi wytrzymywałem max 2 tygodnie. Zdecydowałem się powiedzieć żonie, że nie dam jej rozwodu bo ją kocham i chce żebyśmy nadal tworzyli kompletną rodzinę. Spowodowało to wręcz rozwścieczenie żony. Były momenty że była tak agresywna że potrafiła zwyzywać mnie od najgorszych tak jakby było to poza jej kontrolą. Padały wyzwiska i wulgaryzmy. Nawet nie przypuszczałem że zna takie słownictwo. Nie znałem jej takiej a przecież mieszkaliśmy razem już 10 lat. Denerwowało ją Pismo Święte na stole i krzyż który zawiesiłem na ścianie w widocznym miejscu. Wcześniej był mało widoczny. Wręcz manifestowała swoje wrogie nastawieniem do kościoła. Wcześniej chodziliśmy całą rodziną co niedzielę do kościoła i nie miałem pojęcia że może w ogóle mówić takie rzeczy na temat Kościoła. W tym czasie zacząłem już odmawiać nowennę pompejańską i wydaje mi się ze szatan tego nie wytrzymywał. Na jej obelgi odpowiadałem jakby nie jej ale złu które w niej siedziało. Mówiłem do niej że nie wyprowadzi mnie z równowagi i wręcz emanowałem spokojem na co ona aż się gotowała wewnętrznie. Pewnego razu gdy była w furii krzyknąłem do niej : Wyjdź z niej! Po czym ona krzyknęła bardzo głośno i bez zdziwienia że tak mówię: Nieeee! Po czym złagodniała i usiadła na podłodze jakby zmęczona. Wiedziałem że jest w niej zło i ,że ono kieruje jej postępowanie. Sytuacja między nami pogarszała się. Drugie mieszkanie było wynajęte już od miesiąca ale służyło tylko na wieczorne i nocne schadzki z kochankiem. Nie dawałem za wygraną i modliłem się codziennie nowenną pompejańską oraz kilkoma innymi modlitwami. Dodatkowo uczestniczyłem regularnie w mszach o uzdrowienie oraz adoracjach. Gdybym nie wychodził z domu żona wychodziłaby na swoje schadzki więc wymusiłem na niej że 2 razy w tygodniu ja gdzieś wychodzę a ona zostaje z dziećmi. Codziennie spędzałem kilka godzin na czytaniu poradników katolickich i stron katolickich do których nigdy wcześniej bym nie zajrzał. W tym czasie w moim życiu zaczęły dziać się różne niewytłumaczalne rzeczy i zbiegi okoliczności o których długo można by opowiadać. Ja po prostu wiedziałem że Bóg jest ze mną i prowadzi mnie przez to piekło i ufałem mu w 100%. Miedzy mną a żoną nastał taki okres że tylko ją poinformowałem że oddałem nasz problem Jezusowi i że już się niczego nie boję bo on się tym zajmie i mi pomoże. Prawie przestaliśmy rozmawiać bo widziałem że to nie ma sensu ale czułem w tym spokój. Żona powoli dawała mi do zrozumienia że trzeba powiedzieć dzieciom o naszym rozstaniu i jej wyprowadzce. Coraz więcej wieczorów spędzała w swoim nowym mieszkaniu z kochankiem a ja w tym czasie nie odpuszczałem z modlitwą. Nowenna pompejańska zbliżała się do końca został mi około tydzień na zakończenie części dziękczynnej a sytuacja nie wiele się zmieniała. Wyjechałem z dziećmi do rodziców na weekend z obawami że wrócę a ona będzie już przeprowadzona do nowego mieszkania i wtedy stał się cud.
    Żona poinformowała mnie że zrozumiała że musi zakończyć tamten romans bo to rzeczywiście nie ma żadnej przyszłości. Powiedziała, że nie robi tego dla mnie ale dla dzieci i swoich rodziców. To już było coś. W ciągu najbliższego tygodnia zrezygnowała z mieszkania i kontaktu z kochankiem. Skończyło się smsowanie i wychodzenie z domu. Z dnia na dzień łagodniała i zaczęła się do mnie zbliżać. Zachowywała się trochę tak jakby nie byłą świadoma tego co robiła. Po kilku tygodniach zgodziła się zapisać nas na terapię małżeńską. Poza tym uczestniczyliśmy w konferencji dla małżeństw i pojechaliśmy na jednodniową pielgrzymkę do Częstochowy (miałem jechać z kimś innym ale Bóg sprawił inaczej), a po kilku tygodniach zaczęliśmy się nawet sporadycznie razem modlić. Wydaje się to niewytłumaczalne ale nasza rodzina została cudownie ocalona i walczymy o nasze małżeństwo. Ja pozostałem z wrażeniem że Bóg zgładził szatana na moich oczach. Tak to wyglądało z mojej perspektywy. Żona nadal jest chora i ma problemy z bulimią. Nadal ma stany depresyjne i tak na 100% nie mam pewności czy jest ze mną szczera (byłem już dwukrotnie oszukany) ,ale rzeczy które się wydarzyły wskazują dosadnie jaką moc ma modlitwa i jakie rzeczy potrafi czynić Bóg więc wierzę że wszystko dobrze się ułoży.. Moje małżeństwo nie rozpadło się a dzieci do dzisiaj nie dowiedziały się w ogóle o tym co nam groziło. Od tamtego czasu odmówiłem już kolejne nowenny pompejańskie. Właśnie kończę trzecią i wierzę że tym razem wszystko idzie w dobrym kierunku ponieważ robię to z Bogiem a nie jak za pierwszym razem gdy próbowałem to rozwiązać sam po ludzku będąc daleko od Boga. Nie odpuszczam z modlitwą, nie odpuszczam z życiem w stanie łaski uświęcającej. Odciąłem się od grzechu i wszelkich zjadaczy czasu i poświęcam wolny czas na pogłębianie wiary. Jestem zupełnie innym człowiekiem. Spotkałem namacalnie Jezusa. Trzymam się go i wiem że dopóki tak będzie nic złego nas nie spotka. Na koniec chciałbym powiedzieć wszystkim przechodzącym trudne momenty i kryzysy, że Jezus objawia się najczęściej właśnie w takich sytuacjach. Wtedy ma pełne pole do działania. Wystarczy tylko powiedzieć: „Zajmij się tym Jezu” i dopuścić go do naszego serca. Wówczas spełniają się nasze nawet najbardziej niemożliwe do zrealizowania pragnienia. Dziękuję za przeczytanie tego do końca i mam nadzieję, że to świadectwo pomoże komuś zrozumieć gdzie należy szukać pomocy w sytuacjach po ludzki nie do rozwiązania. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków Amen.

  14. Witam odmawiam NP od 2 dni po raz pierwszy, w intencji zdrowia dla mojego synka u którego stwierdzono autyzm. Jako matka i osoba wierząca zrobię wszystko co w moich silach, żeby byl zdrowy- wymodlę to dla niego! Taki postawiłam sobie cel! Juz widzę drobne zmiany musi być dobrze, mam nadzieje, że za jakiś czas i ja będę mogla opisać swoje świadectwo. Matko Boża Różańca Świętego dopomóż.

  15. Witam..
    We wtorek skończyłam odmawianie mojej 1-ej NP.
    Mam bardzo chorego syna,
    Kiedy czułam, że jest gorzej, że znowu czek go szpital
    zaczęłam modlić się do Matki Boskiej prosząc o pomoc.
    Wysłuchała mnie.Stan się poprawił, obyło się bez szpitala.
    Przyznaję, chociaż jestem osobą wierzącą to różaniec w ręku miałam po raz pierwszy.
    W ogóle nie umiałam go odmawiać:( wszystkiego nauczyłam się z netu.
    Szczęśliwa jestem,że już umiem odmawiać różaniec.
    Dziękuję Najświętszej Panience,że mnie wysłuchała.
    Będę jeszcze odmawiać NP prosząc o więcej dla mojego syna,
    Módlcie się i proście, Matka Boska wysłucha każdego.
    Dziękuję Ci Królowo !!!

  16. Witam!
    Chciałbym podzielić się z Wami, ludźmi poszukującymi pomocy świadectwem działania w moim życiu Nowenny pompejańskiej. Otóż od pewnego czasu cierpię na zaburzenia lękowe i nerwice społeczną. Nowennę uznałem za ostatnią deskę ratunku i nie pomyliłem się 🙂 Niedługo biorę ślub więc tym bardziej wszelkie przygotowania, załatwienia pogłębiały moje dolegliwości. Byłem już bliski rozpaczy. Na początku odmawiania nowenny czułem się bardzo źle… Myślę, że to szatan próbował mnie zniechęcić i pokazać mi że modlitwa nie ma sensu. Kilka razy dochodziło również do sytuacji, kiedy nie byłem w stanie sobie przypomnieć czy odmówiłem już wszystkie części różańca- tak jakby zostało to wykasowane z mojej pamięci. Wtedy mówiłem sobie że nie dam się zwieść i nieraz ze łzami w oczach odmawiałem kolejną część różańca. Najbardziej bałem się powiedzieć mojej narzeczonej o moich dolegliwościach.
    Pewnego wieczoru, stwierdziłem że muszę wreszcie przyznać się do tego co mnie trapi- chciałem być z nią zupełnie szczery. I stała się rzecz niebywała: moja narzeczona powiedziała mi, że mnie rozumie i będzie mi pomagać przechodzić przez trudne chwile. Zaczęła się zachowywać jak najlepsza na świecie terapeutka, mówiła, że wie że jestem silnym facetem i tylko niepotrzebnie sam się dołuję i wmawiam sobie że czegoś nie dam rady zrobić. Nagle jakby znała mój problem od samego początku 🙂 Już dawno pomyślałem, że jest Aniołem zesłanym mi przez Boga a teraz tylko się w tym przekonaniu utwierdziłem 🙂 Teraz chociaż czasami trochę się boję niektórych sytuacji, powtarzam sobie słowa mojej ukochanej i lęk odchodzi. Ostatni dzień nowenny przypadał na Niedzielę Wielkanocną. Dziękowałem gorąco Matce Bożej i smutno mi było, że to już koniec… Chętnie powrócę do nowenny bo pomoc Matki Bożej jest nieoceniona i tak wspaniała 🙂 Pozdrawiam wszystkich i proszę o modlitwę

  17. Chcę podzielić się moją historią … na początku roku dowiedziałam się że mam chorobę immunologiczną Gravesa – Basedowa, leczenie farmakologiczne nie dawało oznak wyleczenia. Sugestie lekarzy to leczenie radio-jodem lub wycięcie tarczycy. Zaczęłam się modlić do Matki Bożej Pompejańskiej poprzez nowennę i dziś moje wyniki tarczycowe są w normie! Dziękuje za uzdrowienie Najświętszej Maryi Pannie i zachęcam innych do odmawiania różańca.

  18. Odmawiam od 2 tyg. Caly czas dzieja sie kolo mnie rozne dziwne rzeczy. Diabel szaleje. Jak juz ktos wczesniej wspomnial rozmawiam z mezem i czuje ze nie mowie do niego tylko do zla w nim a on nawet nie przeczy. Prosze Boga zeby pomogl mi nie licytowac sie ze zlem i maz przestaje sie oddzywac. Otwieraja sie i zamykaja drzwi. Wtedy jeszcze glosniej sie modle. Snial mi sie koszmary. Czuje czyjas obecnosc ale wtedy przed snem modle sie do Aniola Stroza. Podczas tych dwoch tyg. dostalam tak wiele lask o ktore nawet nie prosilam bo intencja byla calkiem inna. Matka Boska jest ze mną. Czuje jak batdzo mnie kocha. Wystawia mnie na próby ale daje mi szanse abym sama zrozumiala i mogla sie naprawic duchowo. Powoli oczyszczam swoja dusze. Jeszcze wiele przedemna wiem ze to dopiero poczatek. Chcialabym podziekowac ks.Egzorcyscie za kierunek w ktorym ide. Mimo wiele sie dzieje przeszkody sa ogromne pokusy tez brne do celu z Bogiem sercu. Bóg zapłać

Zostaw odpowiedź