Szkoła różańca. Nowenna pompejańska (3)

Każdy zna tę historię biblijną, kiedy Pan Jezus uzdrowił dziesięciu trędowatych: „Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami! Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom! A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwa­ląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.” (Łk 17,12–19).

Nie wiemy, co dziewięciu trędowa­tych uczyniło po odzyskaniu zdrowia. Może radośnie wrócili do swoich rodzin? – Jako chorzy byli dotąd wyłączeni ze społeczeństwa. Może poddali się badaniom u faryzeuszów? Może poszli świętować cud? – Wiemy tylko, czego nie zrobili. Nie wrócili aby od­dać hołd Temu, któremu zawdzięczali swoje uzdrowienie.

Choć nas dziwi taka postawa, to nie sposób nie zadać sobie pytania: jak ja bym postąpił na ich miejscu? Czy nie jest czasem tak, że wstydzę się zaświadczyć o otrzymanych łaskach? A jeśli dziękuję za nie publicznie, to tylko z dala od krewnych i sąsiadów, przed którymi pojawia się jakiś dziwny opór? Można bowiem rzec, że nawet ten uzdrowiony Samarytanin, który przybiegł chwaląc Boga donośnym głosem, miał ułatwione zadanie. – Bo to nie była jego wioska, nie był to jego naród, miał więc pewne poczucie anonimowości.

Za to tych dziewięciu, którzy nie podziękowali Panu Jezusowi za odzy­skane zdrowie, musiało stać się świadkami mimo woli. Taki cud nie mógł zostać niezauważony i przyczynił się do tego, że wieści o cudach Pana Jezusa rozchodziły sie po całej krainie galilejskiej (por. Mk 1, 28) i przyciągały wielkie tłumy ludzi (Mt 14, 14).

JEDEN Z DZIESIĘCIU

Dlaczego przytaczam tę historię w kontekście naszych rozważań o nowennie pompejańskiej? – Otóż modląc się nią składamy obietnicę zawartą w modlitwie dziękczynnej, że: „Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Two­ją (…). Wszę­dzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wy­świad­czyłaś. O ile zdołam będę rozsze­rzać nabożeństwo różańca świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja grze­sznicy, z za­u­faniem do Ciebie się udawali.” Ta nasza obietnica wdzięczności powinna się realizować na dwa sposoby, podobnie jak w przytoczonej historii biblijnej.

Zatem tak jak Samarytanin, chwaląc Boga dziękujmy za otrzymane łaski. I nie porzucajmy tego wspaniałego narzędzia modlitwy, jakim jest różaniec. Nie traćmy sprzed oczu tego, jak mo­dlitwa różańcowa przemieniła nasze życie. Pamiętajmy też o przesłaniu Mat­­ki Bo­żej z Fatimy i w Gietrzwałdzie, gdzie dała nam Ona jedną odpowiedź na wszystkie kierowane doń pytania: „Odma­wiajcie codziennie różaniec!”.

Nie zapominajmy więc o tej modlitwie. Niech ta szkoła różańca, jaką jest nowenna pompejańska, zaszczepi w nas stałą praktykę modlitwy różań­cowej.

NIEŚMY RÓŻANIEC

I druga sprawa: tak jak tych dziewięciu świadków i zarazem żywych dowodów cudu poszło w świat, także i my bądźmy świadkami przed ludźmi. Nie obawiajmy się proponować modlitwy różańcowej pamiętając, że łaski, jakie otrzymujemy poprzez różaniec, nie są ograniczone tylko dla nas. Zachęcajmy zatem bez oporów do tej modlitwy tych, których Pan Bóg stawia nam na drodze. Niech i oni doświadczą Bożej pomocy. Zapraszajmy ich do wspólnej modlitwy, polecajmy nowennę pompejańską, włączajmy do Żywego Różańca.

Często usłyszymy argumenty, że „brak czasu”. – To prawda, brak szczególnie wtedy, kiedy tracimy go na se­rial „Z jak zdrada”, plotkarski portal „Kundelek” lub teleturniej „Jestem najlepszy”. Ktoś powie, że nie umie albo nie rozumie tej modlitwy. – Bądźmy gotowi do pomocy, dajmy ładny, mały folderek z instrukcją, harmonogramem i historią nowenny pompejańskiej, który mieści się w portfelu, a który kosztuje nas ledwie kilkanaście groszy. Zaopatrzmy w choćby najtańszy rożaniec i rozważania tajemnic. Pamiętajmy przy tym o trudnościach, jakich sami doświadczaliśmy, ucząc się kiedyś różańca, o próbach i pokusach (o czym pisałem w 1. części tego cyklu).

Na koniec zachęcam wszystkie osoby, które pragną szerzyć różaniec, do wybrania bł. Bartola Longa na pa­tro­na swojej różańcowej działalności. Jego pomysłowość i upór w dziele rozpowszechniania różańca jest wspaniałą inspiracją. Nieprzypadkowo Jan Paweł II tak często wspomina o nim w liście Rosarium Virginis Mariae, tym samym, w którym zostawia nam wa­żne polecenie: „Patrzę na Was wszystkich, Bracia i Siostry wszelkiego stanu, na Was, rodziny chrześcijańskie, na Was, osoby chore i w podeszłym wieku, na Was młodzi: weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca, odkrywając ją na nowo w świetle Pisma Świętego, w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia.” Nie zapominajmy o tym przesłaniu!

mw

Opt In Image
Szybkie powiadomienia o nowych wydaniach!

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych numerach "Królowej Różańca Świętego", wystarczy, ze podasz swój adres e-mail.

Kiedy ukaże się kolejne wydanie, otrzymasz wiadomość ze spisem treści.

One thought on “Szkoła różańca. Nowenna pompejańska (3)

  1. Pingback: W szkole różańca – formacja wokół nowenny pompejańskiej – Nowenna pompejańska

Zostaw odpowiedź