Wiara… siłą modlitwy

pielgrzymka na jasną górę

Często słyszymy: „mam już dość różnych gazet kościelnych, szkoda wyrzucać złotówki na kolejne…”. Zatrzymajmy się chwilę i zauważmy –  ile pieniędzy wydajemy miesięcznie na środki czystości, aby dookoła nas panował porządek?

Zachęta dla każdego z nas

Czy czasopisma religijne również nie przywracają świeżości naszym umysłom, sercom, duszom? Zobacz, ile podróży do miejsc naznaczonych przez samego Boga, Matkę Najświętszą, wielkich świętych możesz sobie zafundować za parę groszy, czytając religijne czasopisma! Tak, czytanie dobrych tekstów to rzeczywiście wewnętrzna pielgrzymka, bardzo osobista, ubogacająca nas w to, czym wypełniamy naszą potrzebę wiedzy, naszą ciekawość. Jest to istotne tym bardziej, że w złe rzeczy wszyscy szybko wierzą, a dobre trzeba ciągle tłumaczyć… Spróbujmy  w gąszczu wydawnictw religijnych wybierać te, które dają odpowiedź na nurtujące nas pytania.

Przeczytaj poniższe przykłady, a przekonasz się, że warto zainwestować w tego typu nośniki Bożej informacji. Może wtedy wejdziesz na drogę wytrwałej modlitwy – czy to za siebie, czy też kogoś, komu poplątały się drogi życia albo pokusy oderwały jego myśli i czyny od Boga. Zapewne doświadczysz owoców Bożej łaskawości, może z Twojej strony popłynie zachęta dla każdego z nas do studiowania czasopism.

Szli do Pani od gwiazd na niebie wznioślejszej…

Lato… Paliło słońce, upał dawał się we znaki każdemu. Ziemia i rośliny pragnęły wody. Zadawaliśmy sobie pytania – jak w tej spiekocie, przez prawie sześć dni w marszu, z modlitwą dotrą do Częstochowy piesi pielgrzymi z Cieszyna. Nie dostrzegłam na ich twarzach zatroskania, a wręcz przeciwnie! Ich nastroje były naprawdę promienne. Nie dziwiłam się ich radości, bo przecież szli do Pani od gwiazd na niebie wznioślejszej…

Jadzia, zelatorka wspólnoty Apostolstwa Dobrej Śmierci parafii pw. św. Marii Magdaleny w Cieszynie, już dwunasty rok spinała plecak. Tym razem ważył chyba z piętnaście kilogramów. Spytałam ją, czy mogę dołożyć jeszcze do niego dodatkowe kilogramy. Zapytała tylko, co to za ładunek. Było to kilkaset cieniutkich egzemplarzy Nowenny Pompejańskiej i czasopisma „Królowa Różańca Świętego”. Uśmiechnęła się. – Tak, dobrze, bo w czasie rozmów ewangelizacyjnych w drodze i u gospodarzy będę mogła mówić nie tylko o charyzmacie Apostolstwa Dobrej Śmierci, zapraszając do firmy zwanej ubezpieczalnią na życie wieczne, ale przytaczać świadectwa osób, które, odmawiając czasochłonną modlitwę różańcową w formie nowenny pompejańskiej, doświadczyły Bożej łaskawości przez serce Maryi – powiedziała.

Pielgrzymi wraz z kapłanami

Pielgrzymi wraz z kapłanami

Wróciła spalona słońcem, z rozpalonym sercem, tryskająca radością… – Tak wyglądają Maryjni pielgrzymi karmieni owocem modlitwy, owocem wiary, wytrwałości – pomyślałam. – Patrz, plecak mam leciutki – mówiła Jadzia. – Udało się! Ziarno zostało zasiane w sercach pielgrzymów, gospodarzy i zapewne wpadło jeszcze w inne serca – opowiadała. Dodałam, że zapewne była błogosławieństwem dla wielu i może już za życia zobaczy wraz z przyjaciółmi pielgrzymami owoce ich starań, nie mając wątpliwości, że na pewno ujrzy je po śmierci.

Rzucona iskra podpalała serca

Tak, Jadzia owoce miłosierdzia tej pielgrzymki zobaczyła bardzo szybko. Kilku pielgrzymów co roku zatrzymywało się na noclegu w Orzeszu-Jaśkowicach, u gościnnych gospodarzy Elżbiety i Eugeniusza. Obfita kolacja, rozmowy, wspomnienia i zachęta skierowana do gospodarzy, aby nie rozstawali się z różańcem przez 54 dni i dołączyli do wspólnoty czcicieli Matki Bożej Pompejańskiej. Jak wspomina pani Elżbieta, tego pamiętnego dnia Jadzia wpisała ich do Apostolstwa Dobrej Śmierci i wyciągnęła z plecaka czasopismo „Królowa Różańca Świętego”. Wspólnie analizowali zawarte w nim świadectwa osób, których modlitwa różańcowa w formie nowenny została wysłuchana. – Widziałam, że mąż bardzo się tym wszystkim zainteresował i miałam wrażenie, że dostał właściwą receptę na rozwiązanie różnych problemów w rodzinie. Rzucona iskra podpalała nasze serca. Prawie od zaraz przystąpiliśmy

Gospodarze Elżbieta i Eugeniusz, oraz Jadzia

Gospodarze Elżbieta i Eugeniusz oraz Jadzia

do odmawiania nowenny. Przedtem nie znaliśmy jej. Mąż zaprenumerował wspomniane czasopismo, a po przeczytaniu zanosił je do kościoła, aby i ci, którzy są bezsilni wobec życiowych kłopotów, skorzystali z lekarstwa, jaką jest nowenna pompejańska, zwana nowenną nie do odparcia. Prawie do końca swojego życia modlił się na różańcu. – Patrz, pompejańska Pani zawsze mnie wysłuchuje – powtarzał. Jego życie, od tego pamiętnego wieczoru, trwało niespełna trzy lata, ale było inne, było pełne pokoju, mimo że w grudniu 2015 roku diagnoza lekarska zabrzmiała jak wyrok śmierci. Umarł 14 marca 2016 roku w wielkim cierpieniu, do końca starał się zbierać myśli ku modlitwie, a kiedy całkowicie opuszczały go siły, trzymał zaciśniętą dłonią różaniec i miałam wrażenie, że powtarza za mną  tajemnice radosne, bolesne, chwalebne… – mówiła małżonka Elżbieta. – Odszedł zupełnie pogodzony z wolą Bożą, z krzyżykiem na czole, wpatrzony w zapaloną w jego ręku gromnicę. Tak, miał świętą śmierć.  Zapewne Maryja była z nim, bo przez te trzy lata odkrył Ją jakby na nowo – dodała.

Słuchając wypowiedzi Elżbiety, uświadomiłam sobie, że Eugeniusz w pełni rozumiał słowa modlitwy, której nauczył nas Pan Jezus: bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi…

Głęboka więź z Bogiem przez Maryję

Wytrwała modlitwa przemienia każdego! – te słowa powtarzał ksiądz Ambroży Siemianowski, proboszcz parafii pw. Świętego Jana Chrzciciela w Orzeszu-Jaśkowicach. – Kiedy przyjeżdżałem do Eugeniusza z Najświętszym Sakramentem, często z radością powtarzał mi, że modli się wytrwale nowenną pompejańską. Widziałem, jak zanurzony w modlitwie różańcowej, nabierał ogromnego zaufania do Boga i wchodził w głęboką więź z Nim przez Maryję. Widziałem, że poczuł siłę tej modlitwy i choć wiedział, że życie mu się kończy, nie popadł w smutek, nie dramatyzował, nie pytał „dlaczego?”, ale przygotowywał się do przejścia na drugi brzeg w całkowitym pokoju ducha. Ten jego piękny przykład zachęcił i mnie, kapłana, do modlitwy różańcowej nowenną. Zaprosiłem całą wspólnotę parafialną, aby żyli tą modlitwą, aby ją rozwijali, aby ją krzewili w rodzinach, wśród znajomych, krewnych, w swoich środowiskach, aby nasze serca nie popadły w zobojętnienie, abyśmy nie zapomnieli słów Pana Jezusa wypowiedzianych w Ogrodzie Oliwnym: „Czuwajcie, módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” – mówi ksiądz Ambroży, który w czasie uroczystości pogrzebowej dziękował pielgrzymom, że ta iskra modlitwy różańcowej rozpaliła nie tylko serce Eugeniusza, ale zapala dalej do nowenny coraz to szersze kręgi.

Kościół Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Orzeszu Jaskowicach

Kościół Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Orzeszu Jaskowicach

Eugeniusz, modlitwą, cierpieniem, zaufaniem i poddaniem się woli Boga, sądząc po ludzku,  „wygrał” życie wieczne – pomyślałam. Niech spoczywa w pokoju!

Odzyskać nadzieję wbrew nadziei…

Kilkanaście dni temu leżałam w szpitalu… Na łóżku obok leżała Jola, była w wieku mojego syna. Otwarta, szczera, przedstawiając się, wspomniała, że jest z zawodu pielęgniarką i pracuje w innym szpitalu na onkologii. – Wiesz, Jolu, mam tu kilka czasopism „Królowej Różańca Świętego”, może nie znasz zawartości tej gazetki, przeczytaj ją, a resztę zabierz do szpitala, może ktoś po przeczytaniu świadectw osób modlących się nowenną pompejańską odzyska nadzieję wbrew nadziei… – powiedziałam jej. Po kilku dniach Jola oznajmiła mi, że w rodzinie, wśród znajomych jest tak wiele osób poranionych, że od chwili jej powrotu ze szpitala od zaraz sześć osób rozpoczęło 54–dniową modlitwę różańcową. Gazetek zabrakło, jest wielu chętnych, dlatego te po przeczytaniu dalej przechodzą z rąk do rąk i krąg czcicieli Królowej Różańca Świętego z Pompejów stale się poszerza.

Z podobną sytuacją związaną z tym czasopismem dzieliła się Zosia, która pracuje w Anglii. Tak, tam też to czasopismo przechodzi z rąk do rąk, a zawarte w nim przykłady otwierają serca na modlitwę różańcową.

Patrz, nasza najukochańsza i pełna dobroci Mama, przez różne Boże czasopisma i książki, nam, grzesznym, godnym litości, wskazuje drogę do nieba!

Lidia Wajdzik

www.pompejanska.pl

 

Przeczytaj ten artykuł w Królowej Różańca!


"Królowa Różańca Świętego" numer 20

Kliknij na obrazek i obejrzyj strona po stronie!

Zostaw odpowiedź