Za murami

Cykl artykułów „Za murami” rozpoczynamy od historii Andrzeja. (Pisownia oryginalna) „Byłem przestępny dla tych, którzy o mnie nie pytali, dałem się znaleźć tym, którzy mnie szukali – to słowa proroka Izajasza. Chcę dziękować Bogu poprzez Jezusa, że pozwolił mi odnaleźć siebie, choć w ogóle go nie szukałem” – tak rozpoczyna swoje świadectwo były więzień, który jeszcze niedawno odsiadywał wyrok w jednej z polskich placówek karnych.

Sięgając do wspomnień, ­Andrzej określa swoją rodzinę mianem patologicznej. Jak zauważa w spisanym świadectwie, „jego dom nie był domem miłości, tata nadużywał alkoholu. Bił mamę, znęcał się fizycznie i psychicznie”. Jako 9 letni chłopiec z matką i rodzeństwem uciekał z domu, z obawy przed ojcem tyranem. Właściwie tylko matka zapewniała środki na utrzymanie. Ojciec marnotrawił każde posiadane pieniądze na alkohol. Z czasem również i matka miała wszystkiego dość i zdaniem Andrzeja poszła w ślady ojca alkoholika. Obiecał więc sobie, że będzie żył inaczej jak rodzice. Jak opowiada, coraz częściej uciekał jednak z domu, spał na klatkach schodowych i dworcach, a co gorsza, poznał starszych kolegów, którzy wprowadzili go w świat alkoholu i narkotyków. Jako trzynastolatek trafił do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Nienawidził otaczających go rówieśników i wychowawców. Najbardziej nienawidził swoją matkę. Był przekonany, że całą miłość skupiła nie na nim, lecz na jednym z jego braci.

Po opuszczeniu placówki zamieszkał z matką, która w tym czasie wzięła rozwód. Postanowił się zmienić. Poszedł do szkoły, poznał dziewczynę i wkrótce sam został ojcem. Niestety nadal brnął w świat alkoholu i narkotyków. Dla rodziny stał się tyranem gorszym od własnego ojca. Znęcał się fizycznie i psychicznie. Rozpoczęły się pierwsze konflikty z prawem i otrzymał pierwszy wyrok, o którym nic nie mówi. Nie chce też dokładnie powiedzieć, co wydarzyło się w roku 1999. Wiadomo tyle, że został pchnięty nożem. Przeszedł poważną operację i tylko cudem udało się go uratować.
Od tego czasu zmienił nieco życie, zaczął chodzić na pielgrzymki, niestety szukał też pomocy u bioenergoterapeutów. Żadne z tych inicjatyw nie okazały się pomocne. To dramatyczny czas w życiu Andrzeja. Umierają jego bracia, a on sam wyrzuca najbliższą rodzinę z domu. „Przez 9 miesi piłem i ćpałem, aż mnie zamkli i straciliśmy to mieszkanie, ciągle lądowałem w psychiatrykach”.
Ciekawe są dalsze słowa tej wypowiedzi: „to dziwne, chwilami byłem normalny, a chwilami wchodziło we mnie coś, nad czym nie potrafiłem panować”.

To tylko fragment artykułu

Drodzy Czytelnicy, dostęp do niektórych treści jest ograniczony

Dostęp do artykułów o różańcuTen artykuł jest dostępny w wydaniu papierowym "Królowej Różańca Świętego".

Zamów – to tylko 5 zł z wysyłką!

Dostępne są prenumeraty oraz pojedyncze wydania.

Druga możliwość: dostęp przez internet!


Jeżeli posiadasz już konto, zaloguj się:
Nie posiadasz jeszcze konta?

Co o tym sądzisz? – Zostaw komentarz!

Poznaj…

Królową 

Różańca

Świętego!