Zasłonięty krzyż

Od V niedzieli Wielkiego Postu krzyż dosłownie znika nam z oczu. Wielu wskazuje na aspekt psychologiczny takiego zabiegu. Czyż krzyż nie staje się wielokrotnie elementem wystroju kościoła, obok którego przechodzimy bezrefleksyjnie? Dopiero jego brak zwraca uwagę, zaczyna uwierać i przygotowuje nas do pełniejszego przeżycia Misterium Paschalnego.

Spośród licznych prób wyjaśnienia tradycji zasłaniania krzyża, moją uwagę zwróciła szczególnie jedna. W średniowieczu istniał zwyczaj zasłaniania ołtarza na okres Wielkiego Postu tzw. suknem wielkopostnym. Poprzez takie oddzielenie od Chrystusa wierni mieli uznać swoją grzeszność i podjąć prowadzącą do nawrócenia pokutę. Usunięcie zasłony podczas czytania Męki Pańskiej (często na słowa «A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół» [Mt 27, 51]) miało podkreślić odkupieńczy charakter śmierci Jezusa. Zasłonięty krzyż nawiązuje do tej tradycji.

Zakres użycia sukna wielkopostnego zmieniał się, tak samo jak zwyczaj zakrywania krzyża i figur. Dziś rytuały różnią się w zależności od kraju, a nawet diecezji. Uwspółcześniając wymowę fioletowego płótna, popatrzmy na nie jak na bezpośrednią kontynuację pokutnego posypania głów popiołem w Środę Popielcową. Zwłaszcza, że w V niedzielę Wielkiego Postu podczas Liturgii Słowa słyszymy słowa «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień» (J 8, 7) oraz «Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny» (Jl 2,13).

 

Zostaw odpowiedź