Zaufajmy Maryi

O tej sprawie pisały gazety i mówiła telewizja. Ma ona trzy bohaterki: panią Urszulę, ofiarę ataku psów. Panią Emilię, która pociągnęła „łańcuch modlitwy” – różaniec! Oraz… Maryję, która przyszła z pomocą. Oto świadectwo:

Cudem uniknęła śmierci, ocalała dzięki pomocy naszego sąsiada, który w ostatniej chwili przybiegł na ratunek. Mama była w agonalnym stanie, doznała ciężkich obrażeń w postaci licznych ran kąsanych całego ciała, miała pogryzione ręce i nogi, złamany nadgarstek oraz ubytek skóry głowy. Przez 7 kolejnych dni w naszej miejscowości sprawowane były Msze święte w intencji ratowania jej życia i zdrowia. Wielu naszych znajomych, przyjaciół i członków rodziny gorąco modliło się za nią. Istniało bowiem ryzyko zakażenia organizmu, które mogło doprowadzić do martwicy tkanek. Krytyczny stan mojej mamy nie ulegał jednakże pogorszeniu. Po 10 dniach od wypadku lekarze z Centrum Ciężkich Oparzeń w Gryficach,do którego

Panie Urszula i Emilia, ks. Grzegorz Gołąb oraz ks. Paweł Piontek

Panie Urszula i Emilia, ks. Grzegorz Gołąb oraz ks. Paweł Piontek

została przetransportowana, dokonali przeszczepu skóry rąk, nóg i głowy. Po tej operacji mama stopniowo nabierała sił, aby w końcu stanąć na własnych nogach (jedna noga była tak uszkodzona, iż wcześniej istniała groźba jej amputacji). Mama przeszła jeszcze szereg zabiegów i operacji w Szpitalu im. M. Kopernika w Łodzi. Po 69 dniach spędzonych w dwóch szpitalach wróciła do domu. Kilka tygodni później rozpoczęła rehabilitację. Miesiące regularnych ćwiczeń i zabiegów oraz pobyt w sanatorium sprawiły, że dzisiaj mama wygląda tak jakby tego wypadku w ogóle nie było! Tylko blizny na jej ciele przypominają nam o tym, co się wydarzyło.
Od momentu wypadku czułam przy sobie obecność Matki Bożej. Już jadąc samochodem do szpitala odmawiałam różaniec, takie polecenie dał mi również mój brat. Następnego dnia przebywając na SOR-ze trzymałam się kurczowo różańca owiniętego wokół mojej dłoni jak ostatniej deski ratunku. Był to dzień 13 października 2014 r. Wtedy też przed mającym się rozpocząć nabożeństwem fatimskim w intencji ratowania życia mojej mamy od kapłana, mającego sprawować za nią Eucharystię, otrzymałam słowa, które pamiętam do dnia dzisiejszego: „Nie bój się, zaufajmy Maryi”.

To tylko fragment artykułu

Drodzy Czytelnicy, dostęp do niektórych treści jest ograniczony

Dostęp do artykułów o różańcuTen artykuł jest dostępny w wydaniu papierowym "Królowej Różańca Świętego".

Zamów – to tylko 5 zł z wysyłką!

Dostępne są prenumeraty oraz pojedyncze wydania.

Druga możliwość: dostęp przez internet!


Jeżeli posiadasz już konto, zaloguj się:
Nie posiadasz jeszcze konta?

Przeczytaj ten artykuł w Królowej Różańca!

b-krs17

Lub kliknij na obrazek i obejrzyj strona po stronie.

Zostaw odpowiedź