„Królowa Różańca Świętego” numer 35

W tym numerze między innymi o pieszej wyprawie do Rzymu u Pompejów z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości, o Matce Bożej w Tanzanii oraz o tym, jak… wyhodować różaniec, od sadzenia przez zbiory po budowę różańca!

52 strony, cena tylko 3,99 zł!

Obejrzyj już teraz!

Zamów ten numer Zamów prenumeratę

Więcej…„Królowa Różańca Świętego” numer 35

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Zbąszyńska Królowa Różańca Świętego

Sanktuarium Maryjne to dom Matki, w którym możemy pogrążyć się na modlitwie z Maryją, Matką Jezusa. Nie tylko na modlitwie liturgicznej, wspólnotowej, lecz także tej osobistej. Możemy Jej powierzyć wszystkie nasze kłopoty, troski, ale też nasze radości.

Zbąszyńska parafia jest „podwójnie” Maryjna – w ołtarzu głównym kościoła znajduje się obraz Wniebowzięcia NMP, ale najpiękniejszą i najcenniejszą pamiątkę stanowi cudowny obraz Matki Bożej Różańcowej z XVII wieku, ozdobiony licznymi wotami. Znajduje się on w ołtarzu bocznym kościoła. Obraz został ufundowany i przekazany ówczesnej świątyni w 1651 roku przez oficjała poznańskiego Andrzeja Swinarskiego. Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku, po wybudowaniu obecnej świątyni, dostosowano jego wymiary do ram ołtarzowych. Wówczas domalowano medaliony ze scenami 15 tajemnic różańca.

Więcej…Zbąszyńska Królowa Różańca Świętego

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Relikwie Bartolo Longo w Sulejowie

O Sulejowie pisaliśmy już kilkakrotnie na łamach „KRŚ”.

Przypomnijmy: w roku różańca pan Marian z Woźnik Śląskich odnalazł na stercie gruzu obraz Matki Bożej Pompejańskiej. Został on wyrzucony z remontowanego domu jako niepotrzebny rupieć… Przejęty tym pan Marian wziął podniszczony obraz do domu i modlił się przed nim. Któregoś dnia podczas modlitwy usłyszał głos, aby zawieźć obraz do Sulejowa. I tak uczynił. Wizerunek trafił do rąk o. Augustyna, cystersa z tego miasteczka. Zawisł w bocznym ołtarzu, a z okazji różańcowego października jest wystawiany przy balaskach. Od kilku lat w Sulejowie odbywają się nabożeństwa pompejańskie.

Więcej…Relikwie Bartolo Longo w Sulejowie

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Kim jest dla mnie Maryja – wywiad z ks. Piotrem Śliżewskim, autorem filmu o Maryi

Redakcja „Królowej Różańca Świętego” : Jako młody kapłan sięga Ksiądz szeroko po współczesne medium i narzędzie jakim jest Internet. Dlaczego właśnie Internet?

Ks. Piotr Śliżewski: Biskup Grzegorz Ryś stwierdził kiedyś, że „Internet nie jest tylko jakimś nośnikiem informacji i sposobem na spędzanie wolnego czasu, ale jest nowym kontynentem. I my musimy się poważnie zastanowić, jak do ludzi na tym kontynencie docierać”. Przejąłem się tymi słowami. Zobaczyłem jak wielu ludzi zamyka się w tym wirtualnym świecie. A skoro oni tam są, to również powinna być tam Ewangelia. Z tego powodu nie żałuję czasu na Internet i po wypełnieniu wszystkich obowiązków poświęcam czas na to, by być razem z ludźmi poprzez Internet. Wiem, że nie zastąpi to kontaktu w cztery oczy. Na szczęście, bardzo dziękuje Bogu za taki obrót sprawy, coraz częściej internetowe znajomości przeradzają się w realne kierownictwo duchowe. Zarówno telefoniczne jak i spotkania przy kawie bądź w konfesjonale. Kiedy mam dzień wolny od obowiązków duszpasterskich jeżdżę do różnych miejsc spowiadać oraz wiele osób przyjeżdża ( nawet z drugiego końca Polski!) do Gryfic, by zamienić słowo i się wyspowiadać. Coraz częściej Internet traktuję za punkt wyjścia do czegoś więcej.

Więcej…Kim jest dla mnie Maryja – wywiad z ks. Piotrem Śliżewskim, autorem filmu o Maryi

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości

Zastanawiałem się, dokąd pójść w tym roku, w którym obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości. Dokąd, jak nie do Niej – naszej Królowej, do miejsc, gdzie jest czczona najbardziej, i do miejsc, gdzie wszystko się zaczęło. A było to tak…

14 sierpnia 1608 roku w Neapolu, w przeddzień święta Jej wniebowzięcia, ukazała się Maryja włoskiemu misjonarzowi, jezuicie Juliuszowi Mancinellemu w czasie, gdy akurat odmawiał litanię loretańską, i poleciła mu, by nazywał Ją Królową Polski, „bo naród ten bardzo umiłowała i wielkie rzeczy dla niego zamierza”. Opowiedział o tym objawieniu swojemu współbratu jezuicie, Polakowi Mikołajowi Łęczyckiemu, za którego pośrednictwem wiadomość ta dotarła do króla Zygmunta III Wazy, który wraz z ks. Piotrem Skargą i zakonem jezuitów zaczął rozgłaszać, że Maryja sama raczyła nazywać się Królową Polski. Wieść ta podniosła na duchu cały naród, który ogarnął wielki entuzjazm. Wzrósł on jeszcze bardziej, gdy w 1610 roku do Krakowa przybył pieszo ojciec Mancinelli i tutaj, gdy odprawiał mszę świętą w katedrze na Wawelu, miał ponowne objawienie. Doprowadziło to w konsekwencji do jeszcze większego kultu maryjnego w Polsce, a w końcu do ślubów króla Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej 1 kwietnia 1656 roku, kiedy uznał Maryję Matkę Bożą za Królową Polski. Autorem tekstu ślubów był św. Andrzej Bobola, który niedługo potem poniósł śmierć męczeńską. Trzysta lat później, tym razem na Jasnej Górze, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej w obecności ponad miliona wiernych odnowiono śluby Jana Kazimierza. Tym razem tekst napisał kard. Stefan Wyszyński, który w tym czasie był więziony przez komunistów w Komańczy i nie był obecny w Częstochowie. Śluby nazwane „Jasnogórskimi Ślubami Narodu” podniosły ducha w Polakach i uchroniły naród przed zalewem komunizmu. Na pewno przyczyniły się również do tego, że Karol Wojtyła został papieżem czterdzieści lat temu, 16 października 1978 roku.

Więcej…Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Uśmiechnięta Królowa wysłuchanych modlitw

15 sierpnia 1963 roku doszło do proroczego wydarzenia. W czasie koronacji Matki Bożej Ludźmierskiej, podczas procesji z ręki Maryi wypadło berło, które w locie pochwycił biskup Karol Wojtyła. Wtedy to kardynał Wyszyński powiedział: „Karolu, Matka Boska dzieli się z tobą władzą!”.

W Nowym Targu w roku 1979 ludźmierska Maryja towarzyszyła podczas mszy świętej Janowi Pawłowi II jako potwierdzenie tego proroczego zdarzenia. Zwieńczeniem zaś była wizyta papieża w Ludźmierzu 7 czerwca 1997 roku.

A cała cudowna historia zaczęła się około roku 1400, kiedy to nieznany rzeźbiarz wykonał figurę Maryi z Dzieciątkiem. Figurę wyjątkową, bo twarz Matki Bożej jest pogodna i uśmiechnięta! Tak jakby chciała i nas natchnąć pogodą ducha i radością. I tak właśnie się dzieje. Wielu pielgrzymów doznaje bowiem w Ludźmierzu ukojenia w trudnych chwilach i pomocy w problemach. Ludzie doznają uzdrowień, wychodzą z kryzysów małżeńskich, porzucają niszczące nałogi. Najważniejszy jednak cud to żywa wiara, nadzieja i miłość, które wynoszą z tego miejsca obdarzeni uśmiechem Maryi.

Więcej…Uśmiechnięta Królowa wysłuchanych modlitw

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Różańcowe żniwo

Od dzieciństwa był obecny w moim życiu. Każdy codzienny, wieczorny pacierz w gronie rodzinnym kończył się dziesiątką różańca świętego. A na pierwszym roku w seminarium wszyscy zostaliśmy włączeni do Bractwa Różańca Świętego przy dominikanach w Sandomierzu. W Roku Różańca Świętego dobrodziej klasztoru cystersów w Wąchocku przywiózł mi z USA cztery komplety do robienia różańca. Była to dla mnie wielka radość, ponieważ Pan Bóg obdarzył mnie umiejętnością majsterkowania, a teraz dał w ręce narzędzia i wskazówki, jak samemu zrobić różaniec. Przyszła myśl: jeżeli pan Ryszard Sanders przywiózł z USA taki piękny prezent, to byłoby niegrzecznie nic z tym nie zrobić. Tego dnia wieczorem po wszystkich modlitwach w ciszy celi klasztornej usiadłem przy biurku i udało mi się zrobić pierwszy w życiu różaniec. Oczywiście podarowałem go darczyńcy rano przy śniadaniu. A tu spadły na mnie pochwały, że otrzymał od o. Rajmunda różaniec. To właśnie jemu podziękowałem – teraz już po drugiej stronie życia – że znalazł, zakupił i z Ameryki przywiózł wszystko, co było potrzebne do zrobienia różańca. Następny wykonałem dla siebie. Był z czarnych koralików, na łączniku miał NSPJ i MB Szkaplerzną, czyli był zamiennikiem szkaplerza. Krzyżyk miał rozszerzone końce, co bardzo przypadło mi do gustu. Chodząc po klasztornych krużgankach, rozważałem poszczególne tajemnice różańca świętego i byłem wdzięczny Panu Bogu za dar i darczyńcę.

Więcej…Różańcowe żniwo

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Różaniec w życiu ludzi nauki, kultury i polityki

Światowej sławy kompozytor – Józef Haydn (1732–1809), jeden z trzech wielkich kompozytorów epoki klasycznej, prawie codziennie odmawiał różaniec i często brał różaniec do ręki, zwłaszcza gdy miał trudności w kompozycji nowych utworów. Pewnego razu w rozmowie ze swymi przyjaciółmi opowiadał, kiedy mu się najlepiej pracuje. Jedni mówili, że po mocnej kawie, inni – że po koniaku. Inni znów – że po półgodzinnym spacerze na świeżym powietrzu. On zaś odpowiedział: „Najlepiej pracuję po odmówieniu różańca. Ta modlitwa skupia mnie wewnętrznie”. Nieraz opowiadał, że na modlitwie różańcowej zdobywał zachętę i pragnienie tworzenia, po czym melodie mu „bogato i uszczęśliwiająco wypływały z serca”.

Więcej…Różaniec w życiu ludzi nauki, kultury i polityki

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Dwie Heleny

Dwie Polki, dwie emigrantki, dwie religie. I dwa różne światy. Między nimi zaś przepaść.

Heleny, polskie dziewczyny urodzone w drugiej połowie XIX wieku. Dzieliło je równo 16 lat. Obie przyszły na świat w najpiękniejsze chrześcijańskie święto – Boże Narodzenie. Jedna w biednej chłopskiej rodzinie w Korczynie w roku 1888, druga w biednej kupieckiej żydowskiej rodzinie na Kazimierzu w Krakowie w 1872 r.

Więcej…Dwie Heleny

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]

Więzienie wczoraj i dziś

Omawiając problematykę więzienną, pokazaliśmy dotychczas kilka świadectw nawróceń (?) dokonujących się na gruncie wspólnot protestanckich. Dzisiaj pragniemy temat możliwości przemiany człowieka skazanego poszerzyć również o wątek historyczny.

Jeszcze do XVI wieku w Europie stosowano zasadę, że „łańcuch, którym skuwano więźnia, winien być tak długi, jak ciężka jest jego zbrodnia”. Funkcjonowało przekonanie, że zapobiegać można przestępstwom jedynie poprzez stosowanie dotkliwych kar. Nie oznacza to, że więźniom nie okazywano aktów miłosierdzia, te jednak należały do rzadkości. Przykładem może być osoba królowej Jadwigi, która przez swoich emisariuszy wspierała więźniów, dostarczając im pokarm, napoje oraz odzież.

Więcej…Więzienie wczoraj i dziś

[wpproads id="10204" class="undefined" display="sticky" position="bottom_right" close_btn_position="top_left"]