Skarb, który został odkryty

Co może być prawdziwym
skarbem dla parafii?
Obraz… Obraz, którego
odkryta historia może
zafascynować, pobudzić
do modlitwy, dać impuls
wielkim dziełom!

Takim skarbem dla parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Świętym koło Radymna jest obraz – płaskorzeźba Matki Bożej Pompejańskiej. Odkryta i przywrócona wiernym do kultu. Obraz trafił do parafii po II wojnie światowej z Czyszek na Ukrainie. Z parafii w której służył jako wikary sługa Boży ojciec Wenanty Katarzyniec. On jako wielki czciciel Maryi modlił się przed tym wizerunkiem. Po wojnie płaskorzeźba dugo nie mogła znaleźć dla siebie godnego miejsca w kościele. Dopiero w roku 1987 została umieszczona w ołtarzu głównym i uroczyście poświęcona. Nadal nikt z parafian nie miał pewności, jaki to wielki skarb mieści się w ołtarzu, aż do chwili gdy Barbara Benedykt zwróciła uwagę na niezwykłe podobieństwo płaskorzeźby do obrazu Matki Bożej Pompejańskiej. I to okazało się wielkim odkryciem!

Więcej…Skarb, który został odkryty

Ojciec Dolindo. O pokutnik z Neapolu rozmawiamy z Grazią Rutolo, jego siotrzenicą.

Jakie są pani wspomnienia o o. Dolindo?

Są to przepiękne i słodkie wspomnienia. Prowadził mnie przez całą moją drogę życia, aż do dnia mojego ślubu, który ja chciałam, aby on odprawił. I rzeczywiście, jest nagranie filmowe, na którym został umieszczony także mój ślub, który poprowadził o. Dolindo. Jego życie było bezustannym cierpieniem, bezustanną ofiarą, było właściwie jakby żywą hostią spożywaną z miłością do Kościoła. On kochał całkowicie ten Kościół, także kiedy został przez Kościół zawieszony w posłudze kapłańskiej. Gdy my mówiliśmy: „Ale, ojcze, ten Kościół był ci przeciwny…”, on odpowiadał: „Milczcie, Kościół jest nieomylny”. On bronił Kościół, kiedy zabronili mu sprawować mszę, która była jedynym celem jego życia; on nigdy nie oddalił się od Kościoła, ale nie przez głupotę czy naiwność, ale z powodu bohaterstwa, którego bazą jest pokora. Ojciec Dolindo miał w sobie niesamowitą pokorę, wciąż chodził z uniżoną głową. Kiedy oskarżali go, oczerniali, prześladowali, on zawsze miał uniżoną głowę, ponieważ uważał, że wszystko jest Bożą wolą. Mówił nieraz, że w naszym domu spożywa się wolę Bożą jak chleb. Trzech braci zostało księżmi, wszystkie siostry konsekrowane Bogu – ich dom był jakby kościołem.

Więcej…Ojciec Dolindo. O pokutnik z Neapolu rozmawiamy z Grazią Rutolo, jego siotrzenicą.

Kotwica na wzburzonym oceanie. Wokół listu o różańcu cz. X

W ostatnim odcinku w serii wokół „Rosarium Virginis Mariae” nadszedł czas na krótkie podsumowanie i końcowe refleksje. Przez ostatnie półtora roku poruszaliśmy nieraz tematy trudne, zadając sobie pytania o istotę, sens i wartość modlitwy różańcowej.

Przypomnijmy: bodźcem dla tej serii było 15-lecie opublikowania listu o różańcu oraz otwarcia Roku Różańca. W pierwszym odcinku podkreśliłem, że jedną z głównych inspiracji dla obu tych inicjatyw były dzieła wiary i miłosierdzia w Pompejach, jakie powstały dzięki wielkiemu zaangażowaniu bł. Bartola Longo. Wielką rolę w Roku Różańca odegrał wizerunek Matki Bożej Pompejańskiej, sprowadzony do Watykanu na jego otwarcie i odwiedzony przez papieża w pielgrzymce na zamknięcie Roku w Pompejach.

W kolejnych odcinkach staraliśmy się na nowo spojrzeć na „technikę” modlitwy różańcowej, jako połączenie medytacji z kontemplacją. Zastanawialiśmy się, jak propozycja tajemnic światła może stać się inspiracją do rozszerzenia rozważań różańca o kolejne wydarzenia Nowego Testamentu, a także o nowe interpretacje „kanonicznych” piętnastu tajemnic. Była mowa ponadto o niebezpieczeństwie nieprawidłowego odmawiania różańca, kiedy sprowadza się to do pośpiechu, myślenia magicznego albo konfrontacji czy demonstracji. Pisaliśmy też o tym, że różaniec dla młodego pokolenia jest modlitwą mało zrozumiałą, zdającą się nie pasować do dynamicznych przemian społecznych, a dla innych – wręcz przestarzałą i nudną… I tu zatrzymajmy się na chwilę.

Więcej…Kotwica na wzburzonym oceanie. Wokół listu o różańcu cz. X