Opowieści różańcowe

Przygoda różańcowa numer dwa miała miejsce w Pa­ryżu. Ściśle sprawę ujmując, przygoda przytrafiła się siostrze zakonnej, która mi tę historię opowiedziała. Wracaliśmy metrem do stacji końcowej Porte d’Orléans. Pomieszkiwałem wtedy w tamtej okolicy. Z siostrą zakonną jakoś poznaliśmy się po polskim uśmiechu czy „szczęść Boże”, nie pamiętam, dawno temu to było. Siostra zakon­na raz w tygodniu jeździła tą samą linią metra do prywatnego liceum, gdzie uczyła katechezy. Pewne­go razu – opowiadała mi siostra – jak zwykle wysiadła na stacji końcowej Porte d’Orléans. Ludzi było jakoś mniej niż zawsze i nagle w korytarzu me­tra siostra usłyszała, że ktoś za nią biegnie.

Więcej…Opowieści różańcowe

Opowieści różańcowe

Opowieści różańcowe mam dwie. Obie zagraniczne. Pierwsza z Lewoczy na Spiszu. Spisz aż do rozbiorów należał do Polski. Urocze miasteczka: Lewocza, Kieżmark, Bardejow, Lubownia, Podoliniec, Spiskie Podzamcze, mówię pani, bajka. Później były to Górne Węgry, a teraz jest Słowacja. Nieważne. Ważne, że blisko i pięknie tam jest. W Lewoczy miałem różańcową przygodę. To znaczy na Górze Maryjnej, która jest …

Więcej…Opowieści różańcowe

Adwent

Roraty i Adwent

Pierwsza niedziela adwentu. Świta mi, że powinienem Patrykowi napisać o adwencie. O mszach roratnich o szóstej rano u dominikanów, na które w czasie studiów kiedyś z przyjaciółmi chodziliśmy. Chcę, żeby msza dzisiaj była z dobrym kazaniem.

Przy ołtarzu ikona Matki Bożej, bo Matka Boża jest tą, która oczekuje na przyjście Pana. Czyli patronką oczekiwania, patronką adwentu. Kazanie głosił brat Marek z Taizé. Nabierzcie ducha i podnieście głowy, zaczął i już wiedziałem, że mówi do mnie po to, abym to, co usłyszę, opowiedział, napisał Patrykowi, bo wiara owszem, jest łaską, ale wiara bierze się ze słuchania. Wędrówka wiary.

Więcej…Adwent