Ciekawostki różańcowe – cz. 2: Silni różańcem

Czy jest sens nieustannie rozprawiać o różańcu? Powracać do niego wciąż i wciąż? Odmawiać go, kontemplować, mówić o nim, czytać, pisać… Czy jest sens, skoro już „wszystko wiemy”? Znamy przecież instrukcję – wiemy, jak odmawiać tę modlitwę. Może nawet potrafimy wymienić z pamięci wszystkie tajemnice różańcowe i to we właściwej kolejności. Wiemy co nieco o nowennie pompejańskiej i cudach różańca. Możemy mówić o sobie, że jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie bądź w drugą stronę – możemy uznać, że wszystko już było i niczego nowego o różańcu nie da się powiedzieć czy dowiedzieć.

Gdyby z takiego założenia wychodzili np. następcy św. Piotra, nie napisaliby przeszło dwustu dokumentów poświęconych różańcowi! Dlaczego zwracamy na to uwagę? Otóż trudno oprzeć się wrażeniu, że osobom, które szczególnie umiłowały różaniec, od czasu do czasu przychodzi zmierzyć się z falą krytyki. Nierzadko pojawiają się zarzuty dotyczące tego, że różaniec jest modlitwą nudną, monotonną, że nie można wszystkiego sprowadzać do duchowości zwanej potocznie maryjną czy przedstawiać różańca jako recepty na każdy problem.

Piszemy o tym, bo Maryja zajmuje istotne miejsce w duchowości chrześcijańskiej. Nie oznacza to, że każdy chrześcijanin zobowiązany jest do odmawiania różańca. Z tego faktu wynika jednak inna prawda: każdy chrześcijanin zobowiązany jest do poszanowania tej formy praktyki religijnej, jaką jest różaniec. Natomiast liczba świadectw osób modlących się różańcem (nieustannie, na przestrzeni tylu wieków) wydaje się najlepszym dowodem na to, że różaniec się nie nudzi i jest modlitwą, która pomaga nam zbliżyć się do Boga i otworzyć się na Jego łaski.

Skoro już wspomnieliśmy o następcach św. Piotra, którzy szczególnie upodobali sobie rozważania na temat różańca, to zacytujmy jednego z nich. Papież Pius XII zwykł nazywać różaniec „brewiarzem Ewangelii i chrześcijańskiego życia”. To znaczące określenie możemy rozumieć na co najmniej dwa sposoby. Z jednej strony pochodzące z języka łacińskiego słowo breviarium, oznaczające skrót, pozwala nam spojrzeć na różaniec jako na „skrót Ewangelii”. Rozważając bowiem tajemnice różańcowe, poznajemy Dobrą Nowinę. Kontemplujemy życie Jezusa i Maryi – od zwiastowania po zmartwychwstanie. Modlitwa różańcowa poprzez swoją budowę przypomina nam o tym, w jaki sposób dokonało się nasze zbawienie. Możemy ją postrzegać jako opowieść o Zbawicielu, w której bierzemy czynny udział, będąc dziećmi Boga.

Z drugiej strony brewiarz to modlitwa codzienna, organizująca dzień tego, który po nią sięga, wyznaczająca rytm doby. Zatem różaniec, traktowany jako brewiarz, może być dla chrześcijanina taką aktywnością, która pomoże mu zorganizować życie, uporządkować dzień. Wiele osób spośród tych, które dzielą się swoimi świadectwami, podkreśla, że dopóki nie zaczęły modlić się na różańcu, nie miały na nic czasu. Ciągle im go brakowało, nie potrafiły radzić sobie z obowiązkami. Natomiast od momentu, kiedy zdecydowały się np. na odmawianie nowenny pompejańskiej, ich dzień nabrał nowej jakości. Musiały nauczyć się, jak wygospodarować czas na modlitwę, by wpisać ją w swoją codzienność. Nauczyły się lepiej wykorzystywać dany im czas, łapać każdą nadarzającą się okazję na „zdrowaśkę”. Dzięki temu wypełniły słynny postulat zapewniający nas o tym, że jeżeli Bóg będzie w naszym życiu na pierwszym miejscu, to wszystko inne znajdzie się na właściwej pozycji. Wystarczy lektura kilku świadectw, by przekonać się, że modlitwa różańcowa naprawdę pomaga poukładać życiowe priorytety w taki sposób, że w pierwszej kolejności szukamy Boga, a wszystko inne jest nam dodane (por. Mt 6,33). A jeśli świadectwa to dla nas zbyt mało, zawsze możemy spróbować doświadczyć tego, jak zmieni się nasze życie, gdy sami włączymy w nie codzienną modlitwę.

Nazywanie różańca swoistym „brewiarzem”, sugerowane przez Piusa XII, ma jeszcze jeden istotny wymiar. Poza omówionym dotychczas spojrzeniem na różaniec jak na „pigułkę” z Dobrą Nowiną oraz wyśmienity organizator codzienności – pomagający mądrze stąpać po ziemi i zwracający nasze oczy ku niebu, warto podkreślić wymiar wspólnotowy tej modlitwy. Różaniec, podobnie jak brewiarz, może być odmawiany indywidualnie, na osobistej modlitwie, jak i podczas spotkania. Niezależnie od tego, którą z tych form praktykujemy, łączymy się ze wspólnotą Kościoła. Czasem dokonuje się to w sposób szczególny.

Ten jednoczący potencjał dostrzegła w różańcu m.in. Francuzka Paulina Jaricot, założycielka międzynarodowego ruchu Żywego Różańca. Idea, która przyświecała powołaniu tej wspólnoty, była prosta i niezwykle wymowna. Chodziło o to, żeby umożliwić osobom, zwłaszcza pracującym i zaabsorbowanym, dołożenie swojej cząstki, tj. odmówienie jednej dziesiątki do całego różańca, odmawianego danego dnia przez piętnastoosobową grupę. Do dziś ta praktyka cieszy się ogromną popularnością. Ludzie łączą się w piętnastoosobowe lub dwudziestoosobowe (z uwzględnieniem tajemnic światła) róże różańcowe. Każdy z członków takiej grupy decyduje się na codzienne odmówienie jednej dziesiątki różańca. Tym samym, łącząc siły we wspólnocie, grupa odmawia cały różaniec. Może to robić np. w konkretnej intencji – tej samej dla wszystkich członków. Nie jest to jednak warunkiem.

W tę formę współuczestnictwa w modlitwie różańcowej z powodzeniem angażują się członkowie rodzin, parafianie, uczniowie szkół (nie tylko katolickich), sąsiedzi, znajomi czy nieznajomi, którzy łączą się w grupy organizowane np. za pośrednictwem internetu.

To tylko fragment artykułu

Drodzy Czytelnicy, dostęp do niektórych treści jest ograniczony

Dostęp do artykułów o różańcuTen artykuł jest dostępny w wydaniu papierowym "Królowej Różańca Świętego".

Zamów – to tylko 5 zł z wysyłką!

Dostępne są prenumeraty oraz pojedyncze wydania.

Druga możliwość: dostęp przez internet!


Jeżeli posiadasz już konto, zaloguj się:
Nie posiadasz jeszcze konta?

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o