Kobiety w Biblii cz. 9 – Marta

„Gość w dom – Bóg w dom”. Powiedzenie to nasuwa się, gdy rozważamy fragmenty Ewangelii, w których pojawia się Marta, patronka gospodyń i ludzi zapracowanych. Czy pracowitość to jedyna cecha, jaką odznacza się Marta? Czy wespół ze swoją siostrą nie tworzą przykładnej wspólnoty, gdzie wszyscy się uzupełniają dzięki odmiennym charyzmatom?

Marta pojawia się w dwóch istotnych i ważnych momentach opisywanych przez ewangelistów. Pierwsza z historii znalazła się w dziesiątym rozdziale Ewangelii autorstwa św. Łukasza. Przybycie Jezusa do Betanii, do domu, w którym mieszkała Marta, gdzie przebywała również jej siostra, Maria, nie wiązało się z żadnym świętem. Poruszenie, jakie powstało wraz z przybyciem Jezusa, jest niesamowite. Zdumiewać powinien nas fakt, że Marta robi wyrzuty swojej siostrze, podczas gdy znakomity Gość jeszcze przebywa pod jej dachem. Zachowanie to jest dość ekstrawaganckie, ale jednak musi coś znaczyć… Marta miała pełną świadomość tego, kim jest Jezus. Do Niego bowiem skierowała swoje bolączki i prośby o wsparcie. Jej siostra nie była specjalnie zainteresowana przygotowaniami trwającymi w kuchni. Sprawunków było mnóstwo, a sam św. Łukasz oszczędził nam wyliczeń tego, co stało się obowiązkiem Marty w tym jednym momencie. Trudno ją jednak osądzać o nadmierną pracowitość i próbę oddalenia się z miejsca, gdzie przebywa Jezus, by tylko nie usłyszeć Jego mądrości i nie skorzystać z moralnych rad, jakich udziela. Jej troska skupiła się na rzeczach przyziemnych, stad powstał zgrzyt między nią a jej siostrą, Marią, wsłuchującą się w nauki Zbawiciela.

Sytuację można wytłumaczyć na dwa różne sposoby. Pierwsze rozwiązanie ukazuje nam Martę jako sprawną gospodynię, która chce w jak najlepszy sposób ugościć przybyłego do niej Pana. Stara się zatem o znakomite przygotowanie, nie bacząc zbytnio na treść nauk głoszonych przez Jezusa. Nie chodzi o to, że ich nie przyjmowała albo nie rozumiała. Dla niej potrzebne jest przygotowanie zewnętrzne, które traktuje jako preludium do przebywania z Chrystusem. Nie można mówić o robieniu czegoś na pokaz, bo nie to było intencją Marty. Posługa była ważniejsza dla niej niż samo kontemplowanie obecności Jezusa. Być może miała trudność w skupieniu się, a jej myśli rozbiegane były wokół mnóstwa spraw codziennych. Jej zdolności organizacyjne musiały zostać wykorzystane, by ci, którzy oddali się słuchaniu poleceń Mistrza, nie pałętali się niepotrzebnie wokół spraw przyziemnych. Maria prezentuje postawę odmienną: oddaje się modlitwie u stóp Jezusa i wpatrzona w Jego oblicze kontempluje słowa przez Niego wypowiadane. To, że „obrała lepszą cząstkę”, nie oznacza, że posługa Marty szła na marne i nie była przez nikogo uznawana za potrzebną. Wręcz przeciwnie, Jezus nic takiego nie stwierdza. Wskazuje jednak na dwa rodzaje pracy we wspólnocie rodzącego się Kościoła. Z jednej strony jest to „posługa stołu”, czyli wszystkie te działania, które przygotowują nas na spotkanie z Chrystusem. Do takich działań można zaliczyć dbałość o wystrój kościoła na ważne uroczystości i święta, wspieranie parafii w działaniach, na przykład przy organizacji festynów lub innych spotkań formacyjnych. Maria to przykład osoby poświęcającej się gorliwej modlitwie i kontemplacji. Jej położenie u stóp Chrystusa wskazuje na to, że uznaje w Nim prawdziwego Mistrza. Nie tylko słucha, lecz także rozważa nauki głoszone przez Zbawiciela. Marta, jako człowiek czynu, również ma ku temu sposobność, z której zapewne korzysta, lecz robi to w całkiem innej formie.


Zamów to wydanie "Królowej Różańca Świętego"!

…i wspieraj katolickie czasopisma!

To tylko część artykułu… Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego"

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o