Królowa Bieszczad w Jasieniu

Zanim wizerunek umieszczono w jasieńskim kościele, przechodził on różne koleje losu. Ikonę namalowano w XVI wieku na płótnie przyklejonym do lipowej deski. Zaliczana jest do typu ikonograficznego Hodgetria (Przewodniczka), ponieważ przedstawia Najświętszą Maryję Pannę ukazaną frontalnie, w półpostaci, wskazującą dostojnym gestem prawej dłoni siedzące na Jej lewym ramieniu Dzieciątko Jezus. Maryja odziana jest w ciemnoczerwony płaszcz symbolizujący majestat, a zarazem miłosierdzie, Chrystus zaś ubrany jest w złoto-białą tunikę, podkreślającą Jego królewską godność. Maryję i Dzieciątko otacza osiemnaście postaci ze Starego i Nowego Testamentu.

Do początku XVII wieku obraz znajdował się w cerkwi we wsi Żeleźnica na Podolu. Świątynia została spalona w 1612 roku przez Tatarów, którzy po zwycięstwie nad wojskami polskimi pod Sasowym Rogiem łupili południowe ziemie Rzeczypospolitej. Mimo że cerkiew uległa całkowitemu zniszczeniu, wśród popiołów odnaleziono obraz Madonny. Niejaki Jerzy Czuryłło, chcąc uratować obraz przed profanacją, udał się z nim w podróż na zachód. Według tradycji jego konie zatrzymały się w miasteczku Rudki koło Sambora i odmówiły dalszej drogi. Mężczyzna przekazał wizerunek do miejscowego kościoła. Ikona została otoczona wkrótce wielkim kultem i zasłynęła licznymi łaskami.

W ciągu trzech wieków (1612–1917) w księgach cudów zanotowano 176 łask doznanych za wstawiennictwem Matki Bożej Rudeckiej. Warto przyjrzeć się przynajmniej części z nich. Syn podkomorzyny lubaczowskiej Zofii Przedwojewskiej, Zygmunt, cierpiał na ciągłe krwotoki. Gdy w 1630 roku matka ofiarowała go przed obrazem Najświętszej Maryi Panny w Rudkach, niedługo później dolegliwości ustały. Wdzięczna kobieta ofiarowała jako wotum srebrną tabliczkę. W następnym roku podziękowanie za uzdrowienie żony Krystyny złożył Stanisław Słabski z Beńkowej Wiszni. Kobieta, będąca bliska śmierci, została polecona przez męża wstawiennictwu rudeckiej Madonny. Niebawem wróciła do pełni sił i osobiście przybyła przed łaskami słynący obraz, aby dziękować za cud uzdrowienia.

Rodzinę Wojciecha z Rudek, miejscowego cyrulika, spotkała w 1642 roku ogromna tragedia. Jego małżonkę zabił piorun, a ośmioletni synek, który był świadkiem tej sceny, stracił mowę i słuch. Zrozpaczony ojciec przyprowadził chłopca przed wizerunek Matki Bożej Rudeckiej. Jego ufność nie została zawiedziona – dziecko w obecności licznie zebranych wiernych nagle oznajmiło, że słyszy i może mówić. W tym samym roku Stanisław, młody mieszkaniec Rudek, spadł z wysokiego dębu. Upadek spowodował, że gdy go znaleziono, był już umierający. Rodzice zanieśli go do domu i polecili opiece Najświętszej Maryi Panny. Młodzieniec odzyskał przytomność i o własnych siłach udał się do rudeckiego sanktuarium, gdzie leżąc krzyżem, dziękował za ocalenie.

Opieki rudeckiej Madonny doznawali także walczący w obronie Ojczyzny. Gdy Lech Grochowski, łowczy przemyski, udawał się w 1649 roku pod wodzą króla Jana Kazimierza na odsiecz obleganemu Zbarażowi, polecił się wstawiennictwu Matki Bożej z Rudek. W czasie bitwy pod Zborowem znalazł się w ogromnym niebezpieczeństwie, gdy siły nieprzyjacielskie natarły znienacka na wojska polskie. Udało mu się jednak ujść cało spośród szabel wroga i po skończonej batalii wrócić w rodzinne strony. Wdzięczny szlachcic ufundował dla kościoła rudeckiego srebrny kielich i okazałą chorągiew. Inny żołnierz, Jan Korytko, towarzysz husarski uczestniczył w 1673 roku w bitwie pod Chocimiem. Podążając za oddziałem tureckim, zapędził się w nurty Dniestru. Ciężka zbroja, w którą był odziany, spowodowała, że momentalnie zaczął tonąć. Dopiero gdy przerażony zawołał: „Ratuj mię, Najświętsza Panno Rudecka”, udało się mu wydostać na brzeg.


To tylko fragment artykułu

Drodzy Czytelnicy, dostęp do niektórych treści jest ograniczony

Dostęp do artykułów o różańcuTen artykuł jest dostępny w wydaniu papierowym "Królowej Różańca Świętego".

Zamów – to tylko 5 zł z wysyłką!

Dostępne są prenumeraty oraz pojedyncze wydania.

Druga możliwość: dostęp przez internet!


Jeżeli posiadasz już konto, zaloguj się:
Nie posiadasz jeszcze konta?

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o