Maryja i cud ryb

Kazachstan – bezkresny step, uciążliwy klimat, miejsce ogromnego cierpienia tysięcy ludzi zesłanych z powodu komunistycznego reżimu. Tak kojarzy nam się ten kraj. Ale pośród tej bolesnej historii zabłysło światło nadziei i nowego życia. Stał się cud, który do dnia dzisiejszego dla wszystkich jest znakiem Bożej opatrzności i troski.

We wrześniu wraz z mamą i dwojgiem przyjaciół odwiedziłam Kazachstan. Była to spontaniczna wyprawa. Od samego początku byliśmy jednak przekonani, że wszystko dzieje się według Bożego, a nie naszego ludzkiego planu. Dla mamy i dla mnie najważniejszym celem podróży było Oziornoje. O tym miejscu dowiedziałyśmy się dzięki zaprzyjaźnionym siostrom karmelitankom z Częstochowy, które 12 lat temu wyjechały, by tam na stepie założyć Karmel. Przez cały czas z siostrami łączy nas duchowa więź i kontakt listowny. Kilka lat temu zrodziło się w nas pragnienie, by tam pojechać. Wydawało się to niemożliwe ze względu na odległość i klimat, ale znajomy kapłan zachęcił nas, żebyśmy kiedyś tam się wybrały, i skontaktował nas z ks. abp. Tomaszem Petą, metropolitą Astany. Dzięki Bożej łasce pobyt w Kazachstanie stał się realny. Po przylocie do stolicy zostaliśmy ugoszczeni i przyjęci z otwartym i pełnym życzliwości sercem przez księdza arcybiskupa. Opowiedział nam o historii Oziornoje, które dla tego kraju, a zwłaszcza dla ludzi wierzących, ma wyjątkowe znaczenie. 

Królowa Różańca ŚwiętegoZamów to wydanie "Królowej Różańca Świętego"!

…i wspieraj katolickie czasopisma!

To tylko część artykułu… Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego"

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

Zanim skopiujesz, napisz do nas.