Nieugaszone pragnienie

J 4,14: Woda, którą Ja dam, stanie się źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu

Pewien człowiek zapragnął odwiedzić swojego przyjaciela z lat młodości. Długo szukał wśród jego przyjaciół i krewnych, aż odnalazł go w odległym miejscu. Kiedy przybył na spotkanie, nie wiedział, że Zenon jest zakonnikiem, a ten nie dał poznać o tym. Rzekł do
niego Zenon: „Po coś przybył, mój przyjacielu?”. On odpowiedział: „Zapragnąłem cię widzieć, gdyż wiele lat upłynęło i wiodę spokojne życie, a mimo że mam wszystko, poczułem jakąś dziwną tęsknotę i myślę, że to za młodością”.

Wtedy Zenon zapytał: „Co to znaczy, że masz wszystko?”. Przyjaciel zafrasował się i rzekł: „Mam piękną żonę i dzieci, mam dom i bogactwo. Handel przynosi mi spore zyski i majątek mój wciąż się pomnaża. Stać mnie na najlepsze wykształcenie dzieci, a żona ma wszystko, czego zapragnie. Zwiedziliśmy cały świat i poznaliśmy wszystkie jego smaki. Jesteśmy zdrowi i niczego nam nie brakuje, tak że nawet wspomagam krewnych i daję jałmużnę biednym. Staram się być dobrym człowiekiem”. Zenon wtedy zapytał: „Skoro więc masz wszystko, to za czym tęsknisz?”. Przyjaciel odparł: „Nie wiem, ale czuję jakiś dziwny głód”. Wtedy Zenon ujawnił, że jest zakonnikiem, i zaprosił przyjaciela do siebie, mówiąc: „Zostań między nami trzy dni, pracuj i módl się tutaj, a zaspokoisz swój głód i wrócisz syty”.

Pierwszego dnia, jeszcze przed świtem, człowiek ten został wybudzony przez poranne śpiewy braci. Była to środa, dzień postu, więc mimo tego, że cały dzień towarzyszył im w polu podczas ciężkiej pracy, otrzymał jedynie kubek wody i suchy chleb z solą. Za to wieczorem Zenon przygotował dla niego wystawną ucztę. Towarzyszył mu, sam niczego nie jedząc. Kiedy człowiek ten najadł się do syta i odpoczął, Zenon zapytał: „Czy nadal czujesz głód?”. Zapytany odparł ze smutkiem: „Tak, chociaż mam pełny żołądek, wciąż odczuwam łaknienie”.

Drugiego dnia o świcie Bóg zesłał deszcz i zimno, a praca w polu była cięższa niż zwykle. Czas szybko przeleciał i po całym dniu pracy gość zasnął przemoknięty i wyczerpany na sienniku. Kiedy przebudził się przed nocą, zaczął odczuwać tęsknotę za ciepłym posłaniem, żoną i dziećmi, aż zapragnął powrócić do domu. Szykował się do drogi, kiedy przyszedł brat Zenon, mówiąc: „Przyjacielu, dziś cały dzień ciężko pracowałeś i czas szybko minął. Jadłeś dziś do syta. Czy nadal czujesz to łaknienie?”. Przyjaciel odrzekł: „Tak, Zenonie. Bardzo tęsknię za rodziną i domem, jednak ten głód, który mnie trapi, jest jeszcze większy, dlatego zostanę na ostatni dzień”.

Trzeciego dnia, w piątek, człowiek ten wstał skoro świt i przygotował się do wyjścia w pole. Bracia jednak nie wychodzili do pracy. Było za to słychać, jak śpiewają kolejne psalmodie. Wkrótce brat Zenon wyszedł do niego i wprowadził do wąskiej celi. Rzekł przy tym: „Przyjacielu, dziś nie pracuj w polu, lecz nad swoją duszą. Do tej pory nie towarzyszyłeś nam w modlitwie, za to my nieustannie prosiliśmy Pana za tobą. Czas, abyś ty zaczął się modlić”. Wtedy człowiek ten zaczął prosić, by mógł dołączyć do modlitwy braci, byle nie musiał zostawać sam. Zenon jednak odprowadził go do ciemnej celi i rzekł: „Jeśli chcesz zaspokoić swój głód, okaż pokorę i zawołaj mnie dopiero wtedy, kiedy przestaniesz go czuć. Módl się do Boga, by ci pokazał przyczynę twoich tęsknot”. Ten zapytał: „Jak mam się modlić?”. Odpowiedział mu Zenon: „Módl się z serca i wytrwale, a Bóg da ci odpowiedź”, po czym się oddalił.

Przez dwa kolejne dni człowiek ten nie dawał znaku życia i nawet nie prosił o posiłek. Kiedy bracia zaniepokoili się, Zenon uspokoił ich, mówiąc: „Z pewnością nie jest jeszcze gotów”. Trzeciego dnia, kiedy zaintonowali psalmodię, człowiek ten wyszedł z celi i dołączył do nich.

Brat Zenon spytał: „Przyjacielu, czy wciąż odczuwasz głód?”. „Tak, odczuwam jeszcze większy głód, ale teraz przynajmniej znam jego przyczynę”. Inni bracia odparli: „Na Boga, wyjaśnij nam to!”. Odpowiedział im: „Kiedy byłem sam w celi, najpierw długo czułem strach, bo w ciemności nie widziałem nawet własnej dłoni, a myśli kierowały mnie ku temu wszystkiemu, co posiadam, a co utraciłem przez pobyt tutaj. Wtedy chciałem wyjść z celi i wrócić do domu, jednak przypomniałem sobie nakaz brata Zenona, aby się modlić, a pamiętałem tylko jedną modlitwę: Ojcze nasz. To mi przyniosło ulgę, lecz kiedy mówiłem: »chleba naszego powszedniego«, odczułem tak palący głód, że znów chciałem opuścić celę. Gdy powiedziałem: »ale nas zbaw ode złego«, ustał mój niepokój. Po modlitwie znów poczułem pustkę, więc zacząłem modlić się na nowo i prosić Boga, by był przy mnie. Nigdy nie modliłem się tak gorliwie i z serca, dziękując za wszystko, co mam. Potem wołałem, by On przyszedł do mnie, bo czułem się jak dziecko opuszczone w ciemnym lesie. I Bóg do mnie przyszedł i poczułem Jego wielką obecność. Trwałem w Jego miłości, aż straciłem rachubę czasu. Teraz wiem, że ten głód to była tęsknota duszy za Bogiem i przez to teraz cierpię jeszcze większy głód, bo chciałbym być przy Bogu już zawsze i bez tego wszystkiego, co mam”.

Odrzekł mu brat Zenon: „Przyjacielu, skoro odczuwasz głód nieustanny, to módl się nieustannie. Cokolwiek byś czynił, wielb sercem Boga w każdej chwili. Tak napełnisz się Bożą miłością, a wszelkie pragnienia i bogactwa tego świata przestaną być dla ciebie ważne, bo kto pije wodę, którą da mu Pan, ten nie będzie pragnąć na wieki. Pójdźmy teraz spożywać krew i ciało Pańskie”. Zdumiał się wówczas ten człowiek, myślał bowiem, że był w celi jeden dzień, a to była już niedziela.

br. Krystian

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o