Pamiętajmy o krzyżu

Krzyż z Limpias „żyje” – przekonują liczni wierni, którzy go widzieli. Zmienia się kolor skóry i wyraz twarzy Chrystusa. Zostało to zarejestrowane na fotografiach. W kościelnym archiwum jest 8 tysięcy świadectw, a 2,5 tys. zeznań złożono pod przysięgą.

Wielki Post za nami, cieszymy się czasem Zmartwychwstania Pańskiego. Pamiętajmy jednak, że każdy piątek to pamiątka śmierci Pana Jezusa; każdego piątku możemy odprawić nabożeństwo drogi krzyżowej. Tak czynili wielcy święci, Jan Paweł ll czy bł. Aniela Salawa. O tym dniu przypominają nam krucyfiksy we wszystkich świątyniach. Także te nazwane cudownymi, jak w Limpias.

Limpias to miejscowość w północnej Hiszpanii położona w górzystej okolicy. W jedynym kościele wzrok przyciąga naturalnej wielkości figura ukrzyżowanego Zbawiciela umieszczona w ołtarzu głównym.

Wyjątkowo naturalistycznie wyrzeźbiona głowa Jezusa z oczami wzniesionymi ku górze wyraża ból i modlitwę. Krucyfiks nosi nazwę „Jezus w Agonii”.

Mimo piękna tego krucyfiksu miejscowa ludność dość obojętnie podchodziła do wiary, rzadko odwiedzając kościół czy uczestnicząc we Mszach Świętych. Zmieniło się to dopiero w roku 1914. Latem tego roku z polecania przełożonego pauliński mnich Antonio Lopez udał się do kościoła w Limpias, by naprawić zepsute oświetlenie. Przy okazji postanowił wyczyścić figurę Ukrzyżowanego. Gdy zaczął czyścić twarz Jezusa, ze zdumieniem zauważył, że oczy Pana powoli się zamykają. Według relacji mnicha były zamknięte przez kilka minut. To zdarzenie tak zaskoczyło Antonia, że spadł z drabiny. Gdy doszedł do siebie i popatrzył na figurę z dołu, oczy Jezusa nadal były zamknięte. Mnich udał się do zakrystiana, ale ten stwierdził, że w figurze musi być jakiś ukryty mechanizm, ponieważ już wcześniej zdarzało się, że oczy figury same się zamykały.

Antonio za jakiś czas powrócił, by przyjrzeć się figurze, ale nie mógł znaleźć żadnego mechanizmu. Oczy były osadzone tak trwale, że nawet silne naciski nie mogły ich poruszyć ani zwrócić w innym kierunku. Całą sprawę postanowiono jednak utrzymać w tajemnicy. Nie na długo jednak. W 1919 roku w czasie parafialnych misji do konfesjonału podeszła­ 12­-letnia dziewczynka i powiedziała, że Pan Jezus na krzyżu zamknął oczy. Spowiadający ojciec miał zamiar zignorować tę wiadomość jako wytwór dziecięcej wyobraźni, gdy nagle pojawiły się inne dzieci z taką samą wiadomością. Chwilę później inni obecni w kościele zaczęli mówić o zamkniętych oczach Chrystusa. Zjawisko obserwowali już wszyscy w kościele, łącznie z księdzem proboszczem. Oczy Jezusa to zamykały się, to otwierały i patrzyły na zebranych w kościele. Jeden z misjonarzy wziął drabinę i wdrapał się, by spojrzeć z bliska na figurę. Ku jego zdumieniu nie tylko poruszała ona oczami, lecz także pociła się. Był to szok dla wszystkich obecnych. Wielu ludzi padło na kolana, zaczęło płakać, wyznawać grzechy i prosić o miłosierdzie.

To tylko fragment artykułu

Drodzy Czytelnicy, dostęp do niektórych treści jest ograniczony

Dostęp do artykułów o różańcuTen artykuł jest dostępny w wydaniu papierowym "Królowej Różańca Świętego".

Zamów – to tylko 5 zł z wysyłką!

Dostępne są prenumeraty oraz pojedyncze wydania.

Druga możliwość: dostęp przez internet!


Jeżeli posiadasz już konto, zaloguj się:
Nie posiadasz jeszcze konta?

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o