Świadectwa różańca i nowenny z „Królowej Różańca Świętego” nr 35

Regularne wagary

Po ukończeniu szkoły podstawowej z bardzo dobrym wynikiem mój syn poszedł do dobrego gimnazjum katolickiego. Zmiana małej wiejskiej szkoły na większą obcą, w mieście, podziałała na niego bardzo stresująco, tak że nie chciał do niej chodzić. Codziennie rano prośbą i groźbą wraz z żoną usilnie przekonywaliśmy go, żeby poszedł do szkoły. Z czasem wydawało nam się, że nasze starania odniosły skutek i syn przekonał się do nowej szkoły i nowych kolegów. Naszą radość zburzył jednak po miesiącu telefon od wychowawcy klasy z zapytaniem, dlaczego syn nie chodzi do szkoły. Okazało się, że regularnie wagarował i wychodząc rano z domu, w ogóle do szkoły nie docierał. Były łzy, kłamliwe tłumaczenia. Szukaliśmy pomocy u psychologa, wychowawcy klasy, pedagoga szkolnego. Rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy, straszyliśmy, groziliśmy, modliliśmy się – wszystko bez efektu. Codziennie rano histeria, płacz, ból brzucha i kolejne dni absencji w szkole. Tak minęły dwa miesiące i nie widać było nadziei na poprawę. Przypomnieliśmy sobie o nowennie pompejańskiej, o której kiedyś czytaliśmy chyba w „Gościu Niedzielnym”. Wtedy nie zwróciliśmy na tę nowennę specjalnej uwagi, ot, kolejna forma modlitwy, jakich wiele. Teraz jednak wydała nam się ostatnią i jedyną deską ratunku. W całkowitej po ludzku bezradności, załamaniu, z całą wiarą, nadzieją i miłością, na jakie było nas z żoną stać, oddaliśmy się Matce Bożej. Mijał pierwszy, drugi, trzeci dzień nowenny, syn do szkoły nie chodził. Czwartego dnia, jak co dzień, obudziliśmy go jednak i szykowaliśmy do szkoły, a on wstał, ubrał się, zjadł śniadanie i jakby nigdy nic pojechał do szkoły. Po lekcjach odebraliśmy go i okazało się, że był na wszystkich lekcjach. Następnego dnia z rozbudzoną olbrzymią nadzieją, ale i obawą, że to zaraz znowu runie, wyprawiliśmy syna do szkoły i znów bez oporu, normalnie, jakby nigdy nic zebrał się i pojechał. Od tamtej pory już chodzi do szkoły jak każde inne dziecko, dobrze się uczy i zdążyliśmy zapomnieć o całej sprawie. Wierzymy i wiemy na pewno, że tę wielką łaskę uczynił nam Bóg za przyczyną Maryi. Chwała niech będzie Bogu w Trójcy Jedynemu i cześć niepokalanemu sercu Maryi!

Zbigniew

 

Moja mama chodzi!

Chciałam podzielić się moim świadectwem. Jestem w trakcie odmawiania trzeciej nowenny pompejańskiej. Pierwszą odmawiałam jesienią zeszłego roku w intencji znalezienia pracy. Udało mi się podjąć bardzo dobrze płatną pracę (jak na dzisiejsze czasy), ciekawą (z wyzwaniami). Właśnie dzięki nowennie. Jednakże moje życie odwróciło się o 180 stopni w wyniku bardzo ciężkiego udaru mojej mamy. Nadmienię, że mieszkam sama z mamą. Podjęłam kolejną nowennę, w intencji jej wyzdrowienia, i nie zawiodłam się. Uczestniczyłam również w nabożeństwie, podczas którego modliłam się o jej uzdrowienie. Powrót mojej mamy do zdrowia jest zaskakujący. Diagnoza i rokowania były tragiczne – jeżeli przeżyje, pozostanie osobą niepełnosprawną w stopniu trwałym, niewidomą. Maryja wysłuchała mojej prośby. Moja mama chodzi, nie jest sparaliżowana, mówi logicznie, bez problemu, widzi (słabo), ale jest w stanie czytać i pisać. Ma problemy z pamięcią, ale wierzę, że jest to kwestia dłuższego leczenia i wszystko wróci do normy. Obecnie odmawiam trzecią nowennę. Moja prośba jest taka „ogólna”. Proszę po prostu o ułożenie sobie (i mamie) życia po chorobie, gdy wróci ze szpitala. O to, żeby poradzić sobie z prowadzeniem domu, żeby zrobić prawo jazdy, żeby wszystko ułożyć sobie pod względem finansowym, a nawet można by powiedzieć – psychicznym i emocjonalnym. Otrzymuję bardzo dużo łask na co dzień, w mniejszych czy większych problemach – zawsze się ktoś znajdzie, ktoś coś podpowie, doradzi, problemy się wyjaśniają. Chociaż nie jest to modlitwa łatwa. Za względu na ciągłe łączenie pracy ze szpitalem nie mam czasu, by odmawiać ją jak podczas poszukiwania pracy, kiedy praktycznie miałam czas dla siebie przez 24 godziny na dobę. Modlę się w drodze na busa, gdy prasuję jej rzeczy do szpitala… Wszędzie, gdzie się da. Przyznam szczerze, że miałam i miewam momenty załamania, ale staram się wierzyć, że będzie dobrze. Nie jest mi łatwo, ale bez tej nowenny i wsparcia Jezusa i Maryi nie poradziłabym sobie. Maryjo, Królowo Różańca Świętego, módl się za nami! Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków!

W.

Kubuś jest zdrowy

Otrzymałam telefoniczną wiadomość, że mój 16-miesięczny wnuk Kubuś ma guza na wątrobie wielkości siedmiu centymetrów. Diagnoza po tomografii i operacyjnej biopsji wykazała hepatoblastomę, rzadki u dzieci nowotwór. Najpierw była rozpacz i płacz. 7 lipca pojawiła się myśl: „Nic bez Boga nie zrobisz, płaczem nie pomożesz”. Natychmiast postanowiłam odmawiać nowennę pompejańską. Jak pomyślałam, tak uczyniłam. Po zakończeniu pierwszej części nowenny markery nowotworowe gwałtownie zaczęły spadać. Do modlitwy o Kubusia włączyliśmy więcej osób. O ile wiem, tylko ja odmawiałam w tej intencji nowennę pompejańską. Byłam na kilku mszach o uzdrowienie w jego intencji. Dziś Kubuś jest zdrowy.

Barbara

Ku przestrodze

Nazywam się Leszek i chciałbym przedstawić moje świadectwo ku przestrodze. Byłem normalnym nastolatkiem wychowanym w średniozamożnej, wierzącej rodzinie. Zawsze miałem wszystko, czego potrzebowałem. W wieku 22 lat poznałem cudowną dziewczynę. Szybko jej się oświadczyłem, następnie chodziliśmy z sobą aż osiem lat. Bawiłem się, chodziłem na dyskoteki, masturbowałem się, chodziłem do kościoła… było mi za dobrze. Nie widziałem sensu małżeństwa, a potem życia, nie chciało mi się żenić. Dziewczyna oczywiście mnie rzuciła. Teraz po latach mogę stwierdzić, że ogromny wpływ miał na mnie szatan. Uważajcie, chłopaki i dziewczyny. Nie popełniajcie moich błędów. Zgodnie ze słowami o. Pio: „Zawsze starajcie się mocno trwać w wierze”. Pamiętajcie także, że małżeństwo ma głęboki sens i warto modlić się o dobrą żonę lub dobrego męża. Nawróciłem się dopiero kilka lat temu (mam teraz 32 lata) dzięki łasce Pana Boga, który dał mi siłę, by dojechać do Częstochowy na mszę o uzdrowienie… Kilka miesięcy temu w serwisie YouTube przypadkowo trafiłem na audycję egzorcysty ks. Piotra Glasa. W jednym z jej wątków został poruszony temat nowenny pompejańskiej jako bardzo skutecznej modlitwy. Zacząłem odmawiać tajemnice różańca codziennie. Czasami było bardzo ciężko. W dniach, kiedy odmawiałem nowennę, zdarzały się bardzo przykre dla mnie zjawiska. Jedyną pociechą była dla mnie Matka Boża. Trwałem i modliłem się całe 54 dni w intencji zmiany pracy. W kilka dni od jej zakończenia dostałem telefon, że jedna z państwowych instytucji chce mnie zatrudnić, pomimo że przegrałem konkurs (osoba, która wygrała konkurs, zrezygnowała). Czekam teraz na zatrudnienie. Pomimo że bardzo się boję, to wiem, że Matka Boża czuwa nade mną. Otrzymałem wielką łaskę, mimo że na to nie zasługuję. I nawet gdybym stracił wszystko, to jest Pan Jezus Chrystus z Nazaretu i jest Maryja.

Leszek


To tylko fragment artykułu

Drodzy Czytelnicy, dostęp do niektórych treści jest ograniczony

Dostęp do artykułów o różańcuTen artykuł jest dostępny w wydaniu papierowym "Królowej Różańca Świętego".

Zamów – to tylko 5 zł z wysyłką!

Dostępne są prenumeraty oraz pojedyncze wydania.

Druga możliwość: dostęp przez internet!


Jeżeli posiadasz już konto, zaloguj się:
Nie posiadasz jeszcze konta?

Co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o